<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891</id><updated>2011-04-21T12:11:48.335-07:00</updated><category term='japan rail pass'/><category term='wakacje'/><category term='informacje o Japonii'/><category term='Japonia'/><title type='text'>Wyprawa do Japonii.</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>15</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-6984417918848365373</id><published>2008-07-09T05:14:00.000-07:00</published><updated>2009-05-25T23:56:20.199-07:00</updated><title type='text'>Tokyo 12.10.2007</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHStQvrcF0I/AAAAAAAAAOw/nK-_1PcwrIc/s1600-h/Obraz+177.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHStQvrcF0I/AAAAAAAAAOw/nK-_1PcwrIc/s320/Obraz+177.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220988371217422146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W piątek wyprawiliśmy się do Tokio, na dobrą sprawę bardziej z obowiązku niż z potrzeby. Niemniej będąc w Japonii, tak trochę niezręcznie byłoby powiedzieć, że nie widziało się jej stolicy:)&lt;br /&gt;Pierwszy szok przeżyliśmy na Dworcu Centralnym – widzieliśmy już inne obiekty tego typu, lecz ten był naprawę ogromny. Co ciekawe, pozostawiono „stary” budynek stacji zbudowany z cegły, wtapiając go nowoczesną bryłę. W specjalnym punkcie zaopatrzyliśmy się w mapę dworca (sic!) oraz Tokyo. Plan zwiedzania był minimalistyczny – zobaczyć Park i Pałac Cesarski, jakieś może muzeum (miałem cichą nadzieję zobaczyć gdzieś w końcu sławny samolot myśliwski Zero), zrobić jakieś souvenirowe zakupy i wracać.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS18ToNHKI/AAAAAAAAAPY/fn15YqYB5Xo/s1600-h/Obraz+183.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS18ToNHKI/AAAAAAAAAPY/fn15YqYB5Xo/s320/Obraz+183.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220997915694931106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niemniej życie jak zwykle zweryfikowało nasze plany:)&lt;br /&gt;Uwiedziony sławą „dzielnicy elektroniki” Akihabara, przekabaciłem Kaśkę by tam skierować pierwsze kroki. Nie ukrywam, że miałem w tym osobisty interes, bo nosiłem się z zamiarem zakupu karty graficznej i liczyłem na korzystne ceny. Zawiodłem się jednak srodze. Owszem, sklepów z elektroniką użytkową było mnóstwo, jednocześnie zaś w wielopiętrowych „sklepach” na każdym piętrze było co innego (wbrew pozorm nie była tam sama eletronika, lecz także duzo badziewia dla turystów) – takie igły, widły i powidły. Naturalnie nowości było sporo, ale ile można oglądać aparaty fotograficzne, zestawy hi-fi czy telewizory. Ceny bynajmniej też nie były takie rewelacyjne. Z tego co zdążyłem zobaczyć, to kształtowały się mniej więcej na poziomie porównywalnym z polskim – dotyczyło to także tzw. second-handów tj. sklepów z używaną elektroniką (bardzo interesująco przedstawia się to w relacji średnie zarobki w Japoni do wartości nabywczej:). Co zaś do karty graficznej to wiele czasu i wysiłku zabrało mi wyjaśnienie co to jest i do czego służy (sic!) by w końcu jeden ze sprzedawców skierował mnie do sklepu, gdzie faktycznie były jakieś części komputerowe w tym karty. Wybór niestety był żałośnie mały a ceny jak Polsce, lub w wypadku przecenionych modeli nieco niższe (co nie rekompensowało ryzyka problemów z ewentualną gwarancją). &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHStqp0aCqI/AAAAAAAAAO4/yWRoRe_2RY0/s1600-h/Obraz+195.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHStqp0aCqI/AAAAAAAAAO4/yWRoRe_2RY0/s320/Obraz+195.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220988816321022626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zdegustowani, po 2 h chodzenia, zjedliśmy coś w knajpce z pikantnymi potrawami i pomaszerowaliśmy podziwiać Park i Zamek Cesarski (ok. 10-15 min. od dworca głównego).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSuBxixvPI/AAAAAAAAAPA/pMWLW6cp2ek/s1600-h/Obraz+188.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSuBxixvPI/AAAAAAAAAPA/pMWLW6cp2ek/s320/Obraz+188.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220989213531553010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Obszar jaki zajmuje park jest ogromny – ta rozległa, zielona przestrzeń stanowi ciekawy kontrast z otaczającymi ją ze wszystkich stron wieżowcami i gęstą zabudową (między Dworcem Centralnym a Pałacem Cesarskim mieści się biznesowa dzielnica Marunouchi i równocześnie najkrótsza droga). &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSugTwez8I/AAAAAAAAAPI/ELIrlA0U5W4/s1600-h/Obraz+001.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSugTwez8I/AAAAAAAAAPI/ELIrlA0U5W4/s320/Obraz+001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220989738111913922" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Kompleks Pałacu Cesarskiego (zbudowanego w 1888 r. i odbudowanego po zniszczeniach wojennych) mogliśmy zobaczyć jedynie z zewnątrz (m.in. most Nijubashi, bramy i wieże) – nie wiedzieliśmy wtedy, że organizowane są zorganizowane wycieczki ale chęć uczestnictwa trzeba było zgłosić wcześniej w Imperial Household Agency. Ponadto nie mogliśmy zwiedzić Kokyo Higashi Gyoen (Wschodnie Ogrody Pałacu Cesarskiego) – gdyż w poniedziałki i piątki jest on zamknięty dla zwiedzających.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS1RhUU47I/AAAAAAAAAPQ/O_Qc4coxTkk/s1600-h/Obraz+186.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS1RhUU47I/AAAAAAAAAPQ/O_Qc4coxTkk/s320/Obraz+186.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220997180635276210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na mapie Park i Pałac wyglądają niepozornie, podobnie odległość – daliśmy się na to złapać i postanowiliśmy obejść go naokoło, w poszukiwaniu świątyni Yasukuni, poświęconej poległym w czasie wojen (a zasadniczo w poszukiwaniu Yushukan, rodzaju muzeum mieszczącego się obok, gdzie jak gdzie wyczytałem znajdują się ciekawe, militarne eksponaty).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS3RaaCNUI/AAAAAAAAAPo/aEx6jS2y1EU/s1600-h/Obraz+030.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS3RaaCNUI/AAAAAAAAAPo/aEx6jS2y1EU/s320/Obraz+030.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220999377803425090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W czasie naszej wędrówki nieświadomie przeszliśmy przez dzielnicę rządową i ambasad aż klucząc dotarliśmy do celu. Zajęło to nam zdecydowanie więcej czasu aniżeli mogliśmy przypuszczać.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS3kIBMlwI/AAAAAAAAAPw/2MPmhblickI/s1600-h/Obraz+015.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS3kIBMlwI/AAAAAAAAAPw/2MPmhblickI/s320/Obraz+015.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220999699284924162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cena bilety do Yushukan wynosiła ok. 1000 jenów i było to chyba jedyne muzeum, jakie widziałem w trakcie mego pobytu w Japonii, które było godne tej nazwy. Niestety, 95% opisów było w języku japońskim. A szkoda, gdyż zgromadzono bardzo dużo eksponatów (w tym osobistych pamiątek i listów) oraz map, obrazujących drogę od Epoki Meji, poprzez wojnę japońsko-rosyjską a na katastrofie II WŚ kończąc. Niezrozumiały był dla mnie również zakaz fotografowania eksponatów – nie bardzo rozumiem dlaczego stojącemu u wejścia myśliwcowi Zero można było robić zdjęcia do woli, ale już będącemu częścią ekspozycji bombowcowi nurkującemu Yokosuka D4Y Suisei już nie. Nie mogłem się wszakże oprzeć pokusie i wykonałem z ukrycia kilka fotek:)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS4QONGODI/AAAAAAAAAP4/yGXE6_LkLKw/s1600-h/Obraz+027.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS4QONGODI/AAAAAAAAAP4/yGXE6_LkLKw/s320/Obraz+027.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5221000456859695154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdy zakończyliśmy zwiedzanie było już po 16. Kaśka była niepocieszona, gdyż nie mieliśmy jeszcze kupionych drobiazgów dla kilku osób a znajdowaliśmy się w środku nieznanego miasta i nie wiedzieliśmy za bardzo gdzie iść.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS41JSrQlI/AAAAAAAAAQA/VF1lZvjqQ_M/s1600-h/Obraz+035.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS41JSrQlI/AAAAAAAAAQA/VF1lZvjqQ_M/s320/Obraz+035.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5221001091196076626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niemniej udało nam się w miarę szybko trafić z powrotem na dworzec (po drodze zahaczyliśmy o małe centrum handlowe). Udało nam się także złapać od razu shinkansen do Nagoi, gdzie na dworcu, w wielopiętrowym sklepie (który o ironio mijaliśmy wielokrotnie) przed samym zamknięciem zrobiliśmy najwięcej i najlepszych zakupów (nie licząc sklepu wolnocłowego na lotnisku w Nagoi:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był ostatni dzień naszego pobytu w Japonii. W sobotę 13.10.2008 przed południem spóźnionym samolotem opuściliśmy ten kraj z nadzieją, że jeszcze tam wrócimy (i pewnie wrócimy na wiosnę 2009 r.:)&lt;br /&gt;PS.&lt;br /&gt;Niestety, kryzys finansowy, który rozpoczął się pod koniec 2008 r. spowodował, że kurs jena poszybował niebotycznie do góry, dochodząc do 4 zł. Stąd wszelkie koszty należałby pomnożyć dwa razy, co postawiło pod znakiem zapytania sens całej eskapady.&lt;br /&gt;Dlatego postanowiliśmy "przeczekać" ciężkie czasy i spróbować wyjechać do Japonii wiosną na hanami w 2010 r. :) Mam nadzieję, że tym razem się nam uda :P&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS5sPoKrjI/AAAAAAAAAQI/2hMHgPkZFSM/s1600-h/Obraz+164.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHS5sPoKrjI/AAAAAAAAAQI/2hMHgPkZFSM/s320/Obraz+164.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5221002037789634098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-6984417918848365373?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/6984417918848365373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=6984417918848365373' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/6984417918848365373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/6984417918848365373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2008/07/tokyo-12102007.html' title='Tokyo 12.10.2007'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHStQvrcF0I/AAAAAAAAAOw/nK-_1PcwrIc/s72-c/Obraz+177.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-7091975276695423330</id><published>2008-07-09T04:42:00.000-07:00</published><updated>2008-07-09T04:54:37.978-07:00</updated><title type='text'>Matsushima 11.10.2007</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSkhfFK8pI/AAAAAAAAAOA/LKrUppmKK5o/s1600-h/Obraz+119.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSkhfFK8pI/AAAAAAAAAOA/LKrUppmKK5o/s320/Obraz+119.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220978763215073938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rano (no, niezupełnie rano:) pomaszerowaliśmy na dworzec – Nikko w pełnym świetle dnia robiło zupełnie inne wrażenie niż wymarłe ulice z poprzedniego wieczora. Kupiliśmy sobie coś do jedzenia i pomknęliśmy do zasadniczego celu naszej wycieczki czyli Matsushimy z przesiadką w Sendai (pięknie miasto, które jak się przebąkuje, może przejmie wkrótce rolę administracyjnej stolicy Japonii). &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSlDPOajkI/AAAAAAAAAOI/2s79tlyjQc8/s1600-h/Obraz+122.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSlDPOajkI/AAAAAAAAAOI/2s79tlyjQc8/s320/Obraz+122.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220979343074430530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jako, że podróż zabrała nam więcej czasu niż zakładaliśmy, na zwiedzenie Matsushimy nie mieliśmy zbyt go zbyt wiele. Sprawdziwszy uprzednio godziny odchodzących pociągów podmiejskich do Sendai i zaopatrzywszy się w mapę pognaliśmy w teren. Miasto z nadmorskimi bulwarami, marinami z dużą ilością zacumowanych jachtów, morze i okoliczne wysepki porośnięte sosnami były istotnie urzekające. Mam nadzieję, że zdjęcia chociaż po części oddadzą spokojny czar tego miejsca:)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSlV_N0g9I/AAAAAAAAAOQ/0ejWM9kDs14/s1600-h/Obraz+133.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSlV_N0g9I/AAAAAAAAAOQ/0ejWM9kDs14/s320/Obraz+133.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220979665194484690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Obejrzeliśmy świątyńkę Godaido położoną na maleńkiej ale wysokiej wysepce tuż przy brzegu. Ta pierwotnie wybudowana w 807 r. a obecnym kształcie z 1604 r. świątyńka jest symbolem Matsushimy. Wstęp jest wolny. &lt;br /&gt;Bardzo blisko znajduje się Zuiganji, jedna z najważniejszych świątyń Zen (idąc wzdłuż morza bulwarem mija się wykute w skale jaskinie, gdzie mnisi oddawali się medytacji).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSls6871AI/AAAAAAAAAOY/TaBokglbokQ/s1600-h/Obraz+145.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSls6871AI/AAAAAAAAAOY/TaBokglbokQ/s320/Obraz+145.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220980059186910210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bardziej z przypadku aniżeli z wyboru pomaszerowaliśmy na wysepkę Fukuurajima (10 min. drogi na lewo od przystani promowej – na prawo jest mniejsza wysepka Oshima, też ok. 10 min. drogi) połączoną z lądem długim mostem w kolorze cynobru. Opłata wynosiła 120 jenów. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSmCuBziNI/AAAAAAAAAOg/sgHIx-TpyHQ/s1600-h/Obraz+151.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSmCuBziNI/AAAAAAAAAOg/sgHIx-TpyHQ/s320/Obraz+151.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220980433674799314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z Fukuurajimy roztacza się znakomity widok na okolicę, pełną maleńkich i malowniczych wysepek jakimi upstrzona jest ta część Sanyo (morze wewnętrzne). Sama wyspa poprzecinana jest licznymi, dobrze utrzymanymi, niezbyt długimi trasami dla pieszych wędrówek. Naturalnie znajduje się tam też mała, bezimienna świątyńka, park w stylu Orłowskich Plant i jaskinie medytacyjne. Liczne porastając wyspę sosny dodają jej niesamowitego spokoju, zwłaszcza gdy cała jest skąpana w promieniach zachodzącego słońca :) Nie muszę chyba dodawać, że cała wysepka utrzymana była w nienagannej czystości (łącznie z publicznymi toaletami:)).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSmzHzIq1I/AAAAAAAAAOo/djx4TNqtp4U/s1600-h/Obraz+155.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSmzHzIq1I/AAAAAAAAAOo/djx4TNqtp4U/s320/Obraz+155.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220981265226312530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Żałując, że nie mamy więcej czasu musieliśmy udać się na dworzec łapać pociąg do Sendai.&lt;br /&gt;W Sendai mieliśmy shinkansen do Tokyo – lecz jak się okazało, trzeba było mieć na niego zarezerwowane miejsca siedzące. Pędząc jak szaleni pognaliśmy do kas, gdzie udało nam się znaleźć jeszcze miejscówki i popędziliśmy z powrotem. Kolejarz przy bramkach wejściowych widząc nas gnających z powrotem krzyknął coś dla zachęty i nie musieliśmy już okazywać Japan Rail Passów. Zdążyliśmy naprawdę w ostatnim momencie &lt;br /&gt;Podróż trwała rekordowo krótko bo raptem 1,5 h. W Tokio przesiedliśmy się w na kolejny shinkansen i dojechaliśmy w końcu do domu:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-7091975276695423330?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/7091975276695423330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=7091975276695423330' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/7091975276695423330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/7091975276695423330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2008/07/matsushima-11102007.html' title='Matsushima 11.10.2007'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSkhfFK8pI/AAAAAAAAAOA/LKrUppmKK5o/s72-c/Obraz+119.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-1377971561342839000</id><published>2008-07-09T03:49:00.000-07:00</published><updated>2008-07-22T03:33:31.519-07:00</updated><title type='text'>Nikko 10.10.2007</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSZACtx8pI/AAAAAAAAAMo/6n07C_dt-VI/s1600-h/Obraz+003.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSZACtx8pI/AAAAAAAAAMo/6n07C_dt-VI/s320/Obraz+003.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220966094037185170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tego dnia wybraliśmy się do Nikko. Ogólnie plan był taki, by dotrzeć na północ od Sendai, na wyspę Matsushimę (będącą jedną z tzw. Three Views of Japan, drugą jest wspomniana wyspa Miyajima a trzecią mierzeja Amanohashidate, której nie zdążyliśmy już odwiedzić) lecz okazało się, że dystans do pokonania na raz był za duży i stracilibyśmy zbyt wiele czasu w pociągu. Dlatego rozłożyliśmy wyprawę na dwa dni.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSbCnFLOoI/AAAAAAAAAMw/Fq38QHID2Ts/s1600-h/Obraz+015.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSbCnFLOoI/AAAAAAAAAMw/Fq38QHID2Ts/s320/Obraz+015.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220968337181981314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nikko, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO jest małym miasteczkiem, położonym u stóp parku narodowego (obfitującego w piękne jeziora, wodospady i gorące źródła), na wysokości ok. 600 m. npm. Sławne jest za sprawą znajdującej się w nim Świątyni Toshogu, tj. mauzoleum zbudowanego dla Tokugawa Ieyasu (poświęconego także duchom Toyotomi Hideyoshi'emu i Minamoto Yoritomo), założyciela shogunatu Tokugawa oraz Taiyuinbyo (mauzoleum Iemitsu, wnuka Ieyasu). &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSbxpCXGuI/AAAAAAAAAM4/2XtcKdycBpc/s1600-h/Obraz+030.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSbxpCXGuI/AAAAAAAAAM4/2XtcKdycBpc/s320/Obraz+030.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220969145160899298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nikko było także przez stulecia centrum duchowym dwóch religii Japonii – shintoizmu i buddyzmu. Nie ma się co dziwić, gdyż sceneria okolicznych gór jest doprawdy sprzyjająca duchowym przeżyciom. Z dworca do mauzoleów idzie się na piechotę jakieś 20-30 min. Można skorzysta tez z całodziennego biletu autobusowego za 600 jenów (jeżeli chce się rozejrzeć w całej okolicy łącznie z gorącymi źródłami i parkiem narodowym jest to korzystne rozwiązanie).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSdh4lL5SI/AAAAAAAAANA/YVX-cP97X6M/s1600-h/Obraz+042.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSdh4lL5SI/AAAAAAAAANA/YVX-cP97X6M/s320/Obraz+042.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220971073478845730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zanim przystąpiliśmy do zwiedzania, wyruszyliśmy do upatrzonego wcześniej pensjonatu (położonego na malowniczym zboczu wzniesienia), gdzie zarezerwowaliśmy sobie dwumiejscowy pokój w stylu zachodnim za około 9 tyś. jenów na dwie osoby (niestety, tylko taki był dostępny, a mieliśmy nadzieję, że trafimy na tradycyjny japoński z tatami i futonami na podłodze).&lt;br /&gt;Bilet wstępu na obszar świątyń kosztował 1300 jenów na osobę i obejmował wszystkie jej części (za 1000 jenów jest wersja lite:)) a godziny otwarcia to 8-17.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSf6XP8z6I/AAAAAAAAANI/KxgAedoXNqg/s1600-h/Obraz+057.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSf6XP8z6I/AAAAAAAAANI/KxgAedoXNqg/s320/Obraz+057.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220973693051391906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zwiedzanie zaczęliśmy od Ogrodu Shoyoen i małego muzeum obok (zawierającego eksponaty związane z Tokugawami i buddyzmem), potem pomaszerowaliśmy do świątyni Rinnoji, ufundowanej w VIII w., gdzie znajdują się posągi trzech manifestacji postaci Buddy: Amida, Senju-Kannon i Bato-Kannon.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSgaQZdgCI/AAAAAAAAANQ/_8nEJnSeC0U/s1600-h/Obraz+063.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSgaQZdgCI/AAAAAAAAANQ/_8nEJnSeC0U/s320/Obraz+063.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220974240968048674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następnie udaliśmy się w kierunku świątyni Toshogu, gdzie pośród wielu różnych rzeźb i ornamentów zdobiących poszczególne części świątyni, zobaczyć można sławne „trzy mądre małpy” – nie widząc, słysząc i mówiąc zła. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSitA9O37I/AAAAAAAAANw/1vr7f9WCc7w/s1600-h/Obraz+034.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSitA9O37I/AAAAAAAAANw/1vr7f9WCc7w/s320/Obraz+034.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220976762263887794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Aby dostać się do samego serca mauzoleum, należy przejść przez bramę ze „śpiącym kotem” a następnie pokrytą mchem drogą zbudowaną z ciosanych kamiennych bloków, prowadzącą pośród potężnych japońskich cedrów zasadzonych jeszcze w XVI w., dochodzi się do miejsca, gdzie wznosi się potężna urna, skrywająca doczesne szczątki pierwszego shoguna z rodu Tokugawa.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHShFEVtTMI/AAAAAAAAANY/vL5z35-6k7Y/s1600-h/Obraz+080.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHShFEVtTMI/AAAAAAAAANY/vL5z35-6k7Y/s320/Obraz+080.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220974976465456322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zobaczywszy jeszcze zrobiony ze słomy ryżowej okrąg przynoszący podobno szczęście, udaliśmy się do Taiyuinbyo – czyli mauzoleum Iemitsu, mijając po drodze poświęconą kami i zbudowaną w 782 r. świątynię Futarasan (była to część główna – dwa pozostałe obiekty tej świątynni znajdują się na brzegach jeziora Chuzenji oraz w pobliżu szczytu góry Nantai). Centralnym miejscem tego mauzoleum, w odróżnieniu od poprzedniego, była świątynia – czy gdzieś tam w środku niej był pochowany trzeci shogun, tego nie wiem:)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHShfI2gGpI/AAAAAAAAANg/56o9BHWMnzI/s1600-h/Obraz+095.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHShfI2gGpI/AAAAAAAAANg/56o9BHWMnzI/s320/Obraz+095.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220975424353344146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nawet się nie zorientowaliśmy, gdy zrobiła się prawie 17 i trzeba było opuszczać mauzoleum. W drodze do naszego noclegu zatrzymaliśmy się jeszcze w sklepie z pamiątkami, poszukując nieszczęsnych grafik shodo:)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSjg6-h_oI/AAAAAAAAAN4/oddjlz2n9qc/s1600-h/Obraz+097.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSjg6-h_oI/AAAAAAAAAN4/oddjlz2n9qc/s320/Obraz+097.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220977654011920002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W pensjonacie zostawiliśmy swoje graty i wyruszyliśmy na miasto spragnieni nocnych atrakcji i obiadu:) Szybko się jednak okazało, że srodze się zawiedziemy. Sklepy i jadłodajnie były w większości pozamykane – w jedynym chyba w mieście supermarkecie nabyliśmy trochę słodkości i owoców (i małą flaszkę wina carlo rosi dla kurażu:). Po odbyciu długiego, przymusowego spaceru po opustoszałych ulicach, zmęczeni i głodni znaleźliśmy w końcu jakąś knajpę dla zmotoryzowanych, gdzie serwowano „zachodnie” jedzenie – może była to jakaś filia sieci restauracji a la mcdonalds ale pewności nie mam.&lt;br /&gt;Wymęczeni wróciliśmy do pensjonatu, gdzie postanowiliśmy skorzystać z prawdziwej japońskiej „łaźni”.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSiE-8XMfI/AAAAAAAAANo/mDtduyGxGPE/s1600-h/Obraz+104.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSiE-8XMfI/AAAAAAAAANo/mDtduyGxGPE/s320/Obraz+104.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220976074528600562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W komfortowych warunkach bo sam (Kaśka była w części dla kobiet – to też wpływ kultury zachodu, gdyż wcześniej tego typu łaźnie były koedukacyjne) szybko umyłem się pod prysznicem by z lubością zanurzyć się w gorącej wodzie w sporych rozmiarów baseniku – przesiedziałem w nim chyba z 30 min. ;)&lt;br /&gt;Gdy już zasypialiśmy, zatrzęsło trochę łóżkami – dowiedzieliśmy się rano, że było to trzęsienie ziemi – jedno z kilku jakie codziennie nawiedzają Japonię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-1377971561342839000?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/1377971561342839000/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=1377971561342839000' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/1377971561342839000'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/1377971561342839000'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2008/07/nikko-10102007.html' title='Nikko 10.10.2007'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSZACtx8pI/AAAAAAAAAMo/6n07C_dt-VI/s72-c/Obraz+003.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-4420889706999794738</id><published>2008-07-09T03:39:00.000-07:00</published><updated>2008-07-09T03:48:44.767-07:00</updated><title type='text'>Nagoya 09.10.2007</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSVvUy4gQI/AAAAAAAAAMA/yuR7dT84cAo/s1600-h/IMG_6477.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSVvUy4gQI/AAAAAAAAAMA/yuR7dT84cAo/s320/IMG_6477.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220962508297765122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ten dzień był dniem leniuchowania:) Aczkolwiek byliśmy nieco źli, gdyż poinformowana nas, że z powody byłego święta sportu, żadne atrakcje turystyczne nie są czynne. Dlatego leniwie krążyliśmy sobie po Nagoyi, zaglądając do sklepików w poszukiwaniu grafik shodo i ewentualnych souvenirów. Gdy dotarliśmy przez przypadek do zamku w Nagoyi (wprawdzie został całkowicie zniszczony w wyniku bombardowań w 1945 r. i następnie odbudowany ale zamek to zamek, nieważne, że z betonu a w środku jest nawet winda:)) okazało się, że był on czynny ale właśnie kończyli wpuszczać zwiedzających.&lt;br /&gt;Niepocieszeni pomaszerowaliśmy do wielkiego parku, gdzie w najlepsze mieszkały sobie całe stadka kotów:) &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSXdZIHK4I/AAAAAAAAAMg/zvAfIp_xgvY/s1600-h/IMG_6492.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSXdZIHK4I/AAAAAAAAAMg/zvAfIp_xgvY/s320/IMG_6492.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220964399246158722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z tego co mogliśmy zaobserwować, nikt ich nie przeganiał a wielu ludzi głaskało wylegujące się wielu dziwnych miejscach bestyjki, które nie okazując strachu miziały się w najlepsze:) Koty miały czyste i lśniące futerka i ogólnie wyglądały na dobrze odżywione (nie tak jak nasze bidule:)) &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSWEEc1NqI/AAAAAAAAAMI/TLMl35cQ2wE/s1600-h/IMG_6483.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSWEEc1NqI/AAAAAAAAAMI/TLMl35cQ2wE/s320/IMG_6483.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220962864687560354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po drodze spotkaliśmy parę ludzi, którzy na rowerach mieli wielkie worki pełne kociej karmy, wykładanej następnie w pobliżu kotów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSWjuWZj2I/AAAAAAAAAMQ/fC5wd6mgiqc/s1600-h/IMG_6493.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSWjuWZj2I/AAAAAAAAAMQ/fC5wd6mgiqc/s320/IMG_6493.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220963408510816098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś takiego u nas jest chyba nie do pomyślenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-4420889706999794738?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/4420889706999794738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=4420889706999794738' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/4420889706999794738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/4420889706999794738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2008/07/nagoya-09102007.html' title='Nagoya 09.10.2007'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSVvUy4gQI/AAAAAAAAAMA/yuR7dT84cAo/s72-c/IMG_6477.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-3430391817773159738</id><published>2008-07-09T00:29:00.000-07:00</published><updated>2008-07-09T03:35:08.179-07:00</updated><title type='text'>Himeji 08.10.2007</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSK175yizI/AAAAAAAAALA/IotNcBzcV1c/s1600-h/IMG_6297.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSK175yizI/AAAAAAAAALA/IotNcBzcV1c/s320/IMG_6297.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220950527247026994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tego dnia wyruszyliśmy ponownie skoro świt do Himeji, najsławniejszej i największej japońskiej fortecy, uwiecznionej w firmie z 1984 r. Akiro Kurosawy „Ran”. Nie udało mi się zrealizować planu dowiedzenia wszystkich trzech najsławniejszych zamków w Japonii (bo byliśmy tylko w jednym z nich), ale trzeba sobie zostawić na kolejną wizytę:)&lt;br /&gt;Himeji powitało nas nieoczekiwanie deszczem, co utrudniało mi fotografowanie – trzymanie jednocześnie parasolki i aparatu jest cokolwiek utrudnione:) Bilet wstępu kosztował 600 jenów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSPtPc-JSI/AAAAAAAAALI/WJSoPphF5tU/s1600-h/IMG_6364.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSPtPc-JSI/AAAAAAAAALI/WJSoPphF5tU/s320/IMG_6364.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220955875434177826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zamek jest istotnie imponujący, i ma niezmiernie ciekawą architektura, reprezentując zupełnie odmienny i nieznany w Europie styl. Niemniej jak w większości wypadków w tego typu miejscach, wewnątrz nie było zbyt wiele eksponatów (co po raz kolejny nas rozczarowało).  Niemniej stanowi chyba najbardziej dobitny (może prócz zamku w Osace, który niestety nie zachował się do naszych czasów w kształcie z XVII w.) przykład japońskiej sztuki fortyfikacyjnej. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSQF44QBeI/AAAAAAAAALQ/rOGRj2k7xJ0/s1600-h/IMG_6370.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSQF44QBeI/AAAAAAAAALQ/rOGRj2k7xJ0/s320/IMG_6370.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220956298871309794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rozległe ogrody wkomponowane zostały w ogólny plan między załamanymi pod różnymi kątami murami, stanowiące również swoistego rodzaju pułapkę i dezorientujące wroga. Dodatkowo zmyślnie zbudowane bramy, sekretne przejścia, specyficzne donżony i krużganki dopełniają całości obrazu. A nad tym wszystkim wznosiła się biała charakterystyczna bryła zamku głównego (w kształcie pagody).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSQgYQIfSI/AAAAAAAAALY/stpBLhbiJaw/s1600-h/IMG_6380.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSQgYQIfSI/AAAAAAAAALY/stpBLhbiJaw/s320/IMG_6380.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220956753969577250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Obejście całego zamku zabrało nam ok. 3 h. Wokół zamku roztaczają duże „zielone” przestrzenie i ogrody. Tam też spotkaliśmy się po raz pierwszy z kotami, żyjącymi sobie swobodnie w parkach w symbiozie z ludźmi.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSSDlQacGI/AAAAAAAAALg/Oqg6xa2JkEA/s1600-h/IMG_6387.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSSDlQacGI/AAAAAAAAALg/Oqg6xa2JkEA/s320/IMG_6387.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220958458267463778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po zwiedzeniu zamku skierowaliśmy do muzeum w Himeji, gdzie jak wyczytałem w przewodniku 3-y razy w ciągu dnia (bodajże 11:30, 13:30 i 15:30 ale z tego co pamiętam, to godzin tych nie przestrzega się co do minuty lecz czeka się chyba na odpowiednią liczbę zwiedzających) można wdziać na siebie japońską zbroje lub kimono (kobiety). Na miejscu, po uiszczeniu 200 jenów tytułem wstępu, okazało się, że jest nie do końca jak było napisane w przewodniku, gdyż odbywało się jeszcze losowanie, kto zostanie „ubrany”. Nie wiem czy miałem takiego farta czy losowanie zostało „ustawione” pod jedynych w tym momencie turystów-obcokrajowców czyli nas, ale zostałem wylosowany po czym dwie pracownice muzeum przystąpiły do żmudnego ubierania mnie w zbroję. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSSq0YT_cI/AAAAAAAAALo/jW1xQdTHli4/s1600-h/IMG_6414.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSSq0YT_cI/AAAAAAAAALo/jW1xQdTHli4/s320/IMG_6414.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220959132342025666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zajęło to łącznie ok. 20-30 min. Naturalnie cały proces został udokumentowany zdjęciami, a ja czułem się jak Tom Cruise w Ostatnim Samuraju:). W trakcie zapytani zostaliśmy z Kaśką skąd jesteśmy –  na odpowiedź, że z „Porando” dwie ubierające mnie Japonki porozmawiały chwilę między sobą po czym zaproponowały Kaśce założenie kimona. Przepraszającym tonem wyjaśniały, że nie jest to typowe, składające się z 12 warstw odzieży, lecz tylko 3-ech lub  6-ciu (chyba:). Niemniej był to niezmiernie miły gest udokumentowany oczywiście fotkami:)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSTDsvqzFI/AAAAAAAAALw/id3TRGYwEXE/s1600-h/IMG_6432.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSTDsvqzFI/AAAAAAAAALw/id3TRGYwEXE/s320/IMG_6432.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220959559789235282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie jak już wspomniałem, spotkaliśmy  się z wieloma przejawami sympatii – Japonia to chyba jeden z nielicznych krajów, gdzie Polacy nie mają zszarganej jeszcze opinii a słowo Chopin czyni cuda:)&lt;br /&gt;Zwiedziliśmy następnie pozostałą część muzeum, lecz nie było tam już nic godnego uwagi (m.in. modele kilku zamków japońskich, elementy konstrukcyjne, rekonstrukcje łodzi, które nie wiem co miały wspólnego z zamkiem, jakieś zabawki itd.) kupiliśmy jakieś drobiazgi w sklepiku i udaliśmy się na dworzec.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSUM6Z-N0I/AAAAAAAAAL4/LdqAAgC0TIc/s1600-h/IMG_6462.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSUM6Z-N0I/AAAAAAAAAL4/LdqAAgC0TIc/s320/IMG_6462.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220960817586779970" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Niestety z braku czasu (a raczej z powodu krótko otwartych dla turystów obiektów) nie dane nam było zobaczyć Góry Shosha, gdzie umiejscowiony jest (uwieczniony we wspomnianym filmie „Ostatni Samuraj”) kompleks świątynny Engyoji, o ponad tysiąc letniej historii. Dotrzeć tam można autobusem linii Shinki nr 8, który odjeżdża spod dworca w Himeji (oraz także spod zamku). Podróż zajmuje 30 min. do przystanku „Mount Shosha Ropeway” (koszt jakieś 260 jenów w jedną stronę), po czym jedzie się na szczyt kolejką linową (900 jenów w dwie strony).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-3430391817773159738?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/3430391817773159738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=3430391817773159738' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/3430391817773159738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/3430391817773159738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2008/07/himeji-08102007.html' title='Himeji 08.10.2007'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHSK175yizI/AAAAAAAAALA/IotNcBzcV1c/s72-c/IMG_6297.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-9141678897204369524</id><published>2008-07-08T23:26:00.000-07:00</published><updated>2008-07-08T23:57:18.179-07:00</updated><title type='text'>Okazaki i Handa 07.10.2007</title><content type='html'>W niedzielę ponownie korzystając z uprzejmości Pana Kawaguchi wybraliśmy się najpierw razem z Piotrem do Muzeum Sztuki Tokugawów w Nagoyi. Bilet wstępu kosztował 1200 jenów na osobę, i niestety po raz kolejny nie można było robić wewnątrz żadnych zdjęć. A szkoda, bo muzeum zawiera pokaźną kolekcję przedmiotów należących do rodziny Owarii, jednej z trzech najpotężniejszych gałęzi rodu Tokugawa. Są to m.in. miecze, zbroje, maski teatru no, utensylia niezbędne do ceremonii herbacianej, stroje z epoki, mapy, zwoje z poematami itd. Niemniej po tygodniu spędzonym w Japonii, zgromadzone tam eksponaty nie robiły na nas już takiego wrażenia. W muzeum jest sklep w którym nabyć można dużo ciekawych, i bynajmniej nie tandetnych pamiątek. Jeżeli ktoś dysponuje wolnym czasem, to może udać się do położonego obok ogrodu Tokugawaen (wstęp 300 jenów, a bilet na muzeum i ogród 1350 jenów).&lt;br /&gt;Następnie w tym samym składzie udaliśmy się do Okazaki, do krewnych Pana Kawaguchiego, gdzie mieliśmy przyjemność zostać zaproszonymi na typowi japoński lunch.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHRbZ-mAA0I/AAAAAAAAAJk/1xY2Y_1PGaI/s1600-h/IMG_6220.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHRbZ-mAA0I/AAAAAAAAAJk/1xY2Y_1PGaI/s320/IMG_6220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220898369886487362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;W czasie tej wizyty spotkał nas nieoczekiwany zaszczyt, gdyż pan domu, gdy dowiedział się, że interesuję się historią Japonii (w tym oczywiście katanami:), pokazał nam przechowywany w rodzinie miecz samurajski. Jeżeli wierzyć jego twierdzeniom (a opierał się na japońskiej książce dot. historii płatnerstwa w Japonii) to imię wytrawione na głowni katany należało do mistrza wyrabiającego miecze w XIV w.! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHRdXoaMMUI/AAAAAAAAAJs/kR4rB5kGJ4U/s1600-h/IMG_6230.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHRdXoaMMUI/AAAAAAAAAJs/kR4rB5kGJ4U/s320/IMG_6230.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220900528594891074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po tej wizycie udaliśmy się do Handy (na południowy wschód od Nagoyi, na półwyspie Chita), gdzie mieliśmy umówione spotkanie z Karolina, żoną Piotra. W Handzie, trzeba trafu, że przyjechaliśmy na matsuri (festiwal), podczas którego na ulice wytaczane są wielkie wozy (dashi) będące zarazem kapliczkami (świątyniami?) bóstw opiekuńczych. Festiwal odbywa się co roku, ale jak nas poinformowano, tylko raz na pięć lat wytaczane jest wszystkie trzydzieści dashi (gdyż zazwyczaj w dorocznym święcie bierze udział tylko pięć), które ciągnięte są przy wtórze muzyki przez całe miasto by zakończyć drogę na plaży, gdzie symbolicznie wtaczane są do oceanu. O ile dobrze zrozumieliśmy, ma to na celu ceremonialne uczczenie bóstwa w intencji pomyślnych zbiorów ryżu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHRdvLhhKXI/AAAAAAAAAJ0/Mh5xO4C4dZM/s1600-h/IMG_6239.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHRdvLhhKXI/AAAAAAAAAJ0/Mh5xO4C4dZM/s320/IMG_6239.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220900933157857650" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Dashi „obsługują” mężczyźni, którzy „przydzielani” są do poszczególnych „wozów” już dzieciństwie wraz z wyznaczeniem funkcji – inni ciągną liny z przodu, inni pchają wóz od tyłu, inni wewnątrz wozu grają na piszczałkach i bębnach, a jeszcze inni odpowiadają za skręcanie tej ruchomej kapliczki.&lt;br /&gt;Festiwal trwa cały dzień, aż do zmroku. Miasto jest całkowicie wyłączone z ruchu i jak zwykle przy tego typu imprezach, wszędzie jest mnóstwa stoisk z przekąskami i pamiątkami. Impreza jest dobrze zorganizowania, nie ma problemu z sanitariatami itd.&lt;br /&gt;Jako, że było niewielu białych, wzbudzaliśmy zainteresowanie, a niektórzy uczestnicy festiwalu pozowali nam sami do zdjęć:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHRg920er_I/AAAAAAAAAKs/r1dNLtYEwb8/s1600-h/IMG_6247.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHRg920er_I/AAAAAAAAAKs/r1dNLtYEwb8/s320/IMG_6247.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220904483833163762" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Wieczorem spotkaliśmy się jeszcze w Handzie z japońskim kolegą Karoliny, który zaprosił nas do siebie na herbatę. Mieszkanie w „bloku” było urządzone w stylu w czysto zachodnim stylu, ale herbata gryczana była typowo japońska  &lt;br /&gt;Na dworcu oczekując na pociąg, zostaliśmy zagadnięci przez Japonkę, która wzięła nas za Czechów. Okazało się, że jej mąż pracował w Czechach w zakładach Toyoty i mieszkali w Pradze. Dosyć nieoczekiwane spotkanie – gawędziliśmy sobie całą podróż:) Na tym przykładzie zaobserwować można pewną zależność – Japończycy, który mieli możliwość przebywać dłuższy czas czy nawet mieszkać za granicą, są o wiele bardzie otwarci i „wyluzowani” aniżeli ich rodacy którzy nie mieli takiej okazji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-9141678897204369524?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/9141678897204369524/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=9141678897204369524' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/9141678897204369524'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/9141678897204369524'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2008/07/okazaki-i-handa-07102007.html' title='Okazaki i Handa 07.10.2007'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/SHRbZ-mAA0I/AAAAAAAAAJk/1xY2Y_1PGaI/s72-c/IMG_6220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-4917782667804277782</id><published>2008-04-04T00:10:00.000-07:00</published><updated>2008-04-04T00:16:03.211-07:00</updated><title type='text'>Seki 06.10.2007</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_XUvJHmA9I/AAAAAAAAAI8/GsCvhBhlgEM/s1600-h/IMG_6165.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_XUvJHmA9I/AAAAAAAAAI8/GsCvhBhlgEM/s320/IMG_6165.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185284452353704914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W sobotę dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionego z naszymi gospodarzami Japończyka, Pana Kawaguchi, pojechaliśmy samochodem do Seki (dlatego nie opiszę jak się tam dostać publicznymi środkami transportu;), niegdyś wioski a teraz miasta słynącego z wyrobu cenionych i wciąż poszukiwanych katan jak również narzędzi chirurgicznych takich jak skalpele:). &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_XVCZHmA-I/AAAAAAAAAJE/oB7eY3DaT1E/s1600-h/IMG_6167.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_XVCZHmA-I/AAAAAAAAAJE/oB7eY3DaT1E/s320/IMG_6167.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185284783066186722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mieliśmy przy tym dużo szczęścia, gdyż akurat tego dnia zorganizowany został na świeżym powietrzu pokaz tradycyjnego wyrobu tego symbolu Japonii. Odbywa się on pierwszej niedzieli marca, kwietnia, czerwca i października o godz. 10, 13:30 i 14:30. Stanowiło to dla nas nie lada gratkę, gdyż do tej pory mogliśmy zobaczyć to jedynie na Discovery czy National Geographic. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_XVZZHmA_I/AAAAAAAAAJM/09CeXpNS6SE/s1600-h/IMG_6189.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_XVZZHmA_I/AAAAAAAAAJM/09CeXpNS6SE/s320/IMG_6189.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185285178203177970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Obok znajdowało się muzeum w którym można było zobaczyć okazy japońskiego płatnerstwa jak również poznać historię miasta. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_XVmZHmBAI/AAAAAAAAAJU/taf1Kl7U4Jc/s1600-h/IMG_6204.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_XVmZHmBAI/AAAAAAAAAJU/taf1Kl7U4Jc/s320/IMG_6204.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185285401541477378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś dysponuje nadmiarem gotówki, to może sobie kupić na miejscu katanę – ceny zaczynają się od 300 000 jenów czyli ok. 7200 zł:P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-4917782667804277782?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/4917782667804277782/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=4917782667804277782' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/4917782667804277782'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/4917782667804277782'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2008/04/seki-06102007.html' title='Seki 06.10.2007'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_XUvJHmA9I/AAAAAAAAAI8/GsCvhBhlgEM/s72-c/IMG_6165.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-4308254807772120639</id><published>2008-04-03T06:26:00.000-07:00</published><updated>2008-04-03T06:55:43.485-07:00</updated><title type='text'>Kyoto 05.10.2007</title><content type='html'>Piątek był dniem wyjazdu do Kyoto – przebieg wycieczki planowała Kaśka, ze względu na fakt, iż w tym mieście znajduje się sławna z powodu książek i filmów, dzielnica gejsz – Gion :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_Tba5HmAuI/AAAAAAAAAHE/SuTQyZZiqO4/s1600-h/IMG_5946.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_Tba5HmAuI/AAAAAAAAAHE/SuTQyZZiqO4/s320/IMG_5946.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185010326066037474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wyruszyliśmy jak zawsze wcześnie z rana, by zdążyć na poranny shinkansen i wylądować na miejscu o przyzwoitej porze. Pogoda nam dopisywała, było słonecznie i bardzo ciepło (co nie jest o tej porze roku takie częste – w Nagoyi prawie za każdym razem padał rano deszcz).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_Tbu5HmAvI/AAAAAAAAAHM/IdUPmiB_iZo/s1600-h/IMG_5951.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_Tbu5HmAvI/AAAAAAAAAHM/IdUPmiB_iZo/s320/IMG_5951.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185010669663421170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zaopatrzywszy się w mapki (w tym ważna mapka z przebiegiem linii autobusowych) w punkcie informacji turystycznej wyruszyliśmy w miasto. Jak w każdym prawie mieście, ze względu na bogactwo atrakcji turystycznych musieliśmy dokonać wyboru i ustalić priorytety co chcemy zobaczyć.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TcJpHmAwI/AAAAAAAAAHU/vByLd9NY_2U/s1600-h/IMG_5969.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TcJpHmAwI/AAAAAAAAAHU/vByLd9NY_2U/s320/IMG_5969.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185011129224921858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Spod dworca (stanowiącego futurystyczną bryłę architektoniczną) pojechaliśmy autobusem (bowiem miały logo JR i można było nimi jeździć na Japan Rail Pass, oczywiście do wyboru jest również metro) linii 9 zatem najpierw do zamku Nijo, byłej rezydencji shogunów wybudowanej w 1603 r. przez Tokugawę Ieyasu, pierwszego shoguna z rodu Tokugawów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TcnJHmAxI/AAAAAAAAAHc/d7EnCrOc8H8/s1600-h/IMG_5992.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TcnJHmAxI/AAAAAAAAAHc/d7EnCrOc8H8/s320/IMG_5992.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185011636031062802" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Zamek Nijo wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO sławny jest ze względu na swoją architekturę, freski na ścianach oraz tzw. słowicza podłogę, wydającą specyficzny dźwięk, gdy się po niej chodzi. Bilet wejściowy kosztował 600 jenów i obejmował zwiedzanie części kompleksu zwanej  Ninomaru obejmującej pięć pawilonów (otwarte od 8:45 do 17:00 ale zwiedzających wpuszcza się do 16, zamknięte we wtorki). Niestety, zabronione było robienie jakikolwiek zdjęć, nawet przy wyłączonej lampie błyskowej (zwiedzanie naturalnie odbywało się po zdjęciu butów). &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_Td-pHmAyI/AAAAAAAAAHk/jPC2yKBNgcM/s1600-h/IMG_6004.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_Td-pHmAyI/AAAAAAAAAHk/jPC2yKBNgcM/s320/IMG_6004.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185013139269616418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wokół zamku rozciągał się przepiękny ogród zaprojektowany przez Kobori Enshu, z stawami okolonymi skałkami, drzewami, małymi pagórkami, strumykami i mostkami. Tam też zapłaciwszy po 700 jenów od osoby wzięliśmy udział w  pawilonie w ceremonii herbacianej (naturalnie była to wersja skrócona:) oraz mogliśmy posmakować japońskich „tradycyjnych” słodkości tj. kulki  utartego ryżu z zieloną herbatą i słodką fasolą w środku – prawdziwa rozkosz:) &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TeeJHmAzI/AAAAAAAAAHs/eNu5d80KtoM/s1600-h/IMG_6032.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TeeJHmAzI/AAAAAAAAAHs/eNu5d80KtoM/s320/IMG_6032.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185013680435495730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ze względu na japońskie ogrody i widoki jakie zapewniają nie można szybko „zaliczać” kolejnych miejsc – przynajmniej ja nie mogłem i starałem się chłonąc te widoki i tą harmonię. To powodowało, że w miejscach bogatych w atrakcje jak właśnie Kyoto, w ciągu dnia nie byliśmy w stanie odwiedzić tylu miejsc ile byśmy chcieli. Ale jak powiadają, lepiej zobaczyć jedno dobrze, co zapadnie w pamięci, niż „przelecieć” pędem przez kilka i nie pamiętać nic.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_Te5pHmA0I/AAAAAAAAAH0/CF7lNNgiuYM/s1600-h/IMG_6046.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_Te5pHmA0I/AAAAAAAAAH0/CF7lNNgiuYM/s320/IMG_6046.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185014152881898306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dalej pomaszerowaliśmy przez miasto do Pałacu Cesarskiego. Mieści się on w wielkim dwudziesto paru hektarowym parku otoczonym murem z kilkoma bramami wejściowymi. Prócz Pałacu są tam jeszcze dwie ukryte świątynie, zachowana rezydencja z okresu Mejii oraz nie udostępniony do zwiedzania jeden mały zespół pałacowy. Wielkość parku, jego szerokie aleje oraz dbałość o zachowanie w nim porządku i czystości (jak wszędzie w Japonii) robiły naprawdę wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TfR5HmA1I/AAAAAAAAAH8/h0XoC8C0RXE/s1600-h/IMG_6059.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TfR5HmA1I/AAAAAAAAAH8/h0XoC8C0RXE/s320/IMG_6059.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185014569493726034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;By dostać się na teren Pałacu udać się należy najpierw do biura (na lewo od głównej bramy) by zostać wpisanym na listę wycieczki – niezbędne jest przy tym okazanie paszportu. Obcokrajowy wpuszczani są jedynie w dużych wycieczkach z przewodnikiem (co ok. 1-2 h), dyskretnie obserwowanych przez ochronę, wejściem strzeżonym przez uzbrojonych w broń automatyczną strażników. Samo zwiedzanie jest darmowe.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TfzZHmA2I/AAAAAAAAAIE/JYfAOEhTSmc/s1600-h/IMG_6069.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TfzZHmA2I/AAAAAAAAAIE/JYfAOEhTSmc/s320/IMG_6069.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185015145019343714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niestety, wycieczka prowadzi szutrowymi alejkami pomiędzy budynkami pałacowymi i wszystko można oglądać jedynie od zewnątrz – niemniej daje to i tak pewne wyobrażenie na temat wspaniałości tego miejsca czasach pełnej świetności.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TgI5HmA3I/AAAAAAAAAIM/8YDouG5WF7U/s1600-h/IMG_6095.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TgI5HmA3I/AAAAAAAAAIM/8YDouG5WF7U/s320/IMG_6095.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185015514386531186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po Pałacu Cesarskim odczuwaliśmy pewien niedosyt, skierowaliśmy się zatem do wschodniej części Kyoto – naszym celem był Srebrny Pawilon (Ginkakuji, pierwotnie willa shoguna Ashikaga Yoshimasy), świątynia Zen oficjalnie nazywająca się Tozan Jishoji. Bilet kosztował 500 jenów (otwarte od 8:30 do 17:00). &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TggpHmA4I/AAAAAAAAAIU/ax5XUTw4OSc/s1600-h/IMG_6110.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TggpHmA4I/AAAAAAAAAIU/ax5XUTw4OSc/s320/IMG_6110.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185015922408424322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W rzeczywistości Pawilon nie jest srebrny  gdyż nie zdążono zrealizować tego zamiaru do śmierci shoguna. Wokół roztacza się wspaniały piaskowy ogród Zen, przechodzący harmonijnie w piękny zielony kompleks alejek wijących się wzdłuż wzgórza pomiędzy dziesiątkami drzew. W miejscach takich jak to naprawdę czuć powiew prawdziwej, dawnej Japonii. Na wzgórzu powyżej Pawilonu znajduje się sklepik, gdzie można nabyć pamiątki, w tym znakomite kadzidełka.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_Tg2pHmA5I/AAAAAAAAAIc/f7Ue4ynolOY/s1600-h/IMG_6126.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_Tg2pHmA5I/AAAAAAAAAIc/f7Ue4ynolOY/s320/IMG_6126.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185016300365546386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poszukując dalej duchowych uniesień pomaszerowaliśmy tzw. Szlakiem Filozofa, trasą prowadzącą wzdłuż kanału, okolonego drzewami wiśni aż do świątyni Zen, Nanzenji. Miejsce to wiosną jest jednym ze sławniejszych hanami, czyli miejsc, gdzie można delektować się widokiem kwitnących wiśni. Po drodze znaleźć można kilka pomniejszych świątyniek (m.in. poświęconą kotom, myszom, małpom i sokołom), knajpek oraz sympatyczny sklep, gdzie można kupić wszystko co ma związek z kotami tj. koszulki z narysowanymi śmiesznymi kotami, fartuszki kuchenne, legowiska dla kota itd. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_ThNJHmA6I/AAAAAAAAAIk/ANFNhOgq7eo/s1600-h/IMG_6130.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_ThNJHmA6I/AAAAAAAAAIk/ANFNhOgq7eo/s320/IMG_6130.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185016686912603042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie mogliśmy oprzeć się z Kaśką pokusie i kupiliśmy sobie po t-shircie. Jednocześnie w tym samym sklepie można było nabyć lody:) Gdy dotarliśmy do końca Szlaku, zapadł już zmrok. Zdeterminowani wsiedliśmy w autobus i pojechaliśmy szukać dzielnicy gejsz - Gion. Szybko się okazało, ze posiadany przez nas schematyczny plan miasta i linii autobusowych nie do końca odpowiada rzeczywistości. Wysiedliśmy na przystanku, który wg. mapy miał być tuż obok dzielnicy Gion – niestety, dzielnica ta leżała kawałek dalej, nie mówiąc o sławnej uliczce Pontocho.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_ThhZHmA7I/AAAAAAAAAIs/BgOj546q9Ks/s1600-h/IMG_6160.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_ThhZHmA7I/AAAAAAAAAIs/BgOj546q9Ks/s320/IMG_6160.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185017034804954034" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Niemniej mieliśmy możliwość poznania jak wygląda Kyoto wieczorem, pełne ludzi i gwaru.  Pontocho niezupełnie wygląda tak jak sobie wyobrażaliśmy ale nic w tym dziwnego, skoro cała dzielnica została zniszczona w czasie II WŚ i wszystko wokół nas zostało odbudowane – atmosfera tego miejsca jednak została i była wyczuwalna poprzez poukrywane dyskretnie herbaciarnie i knajpki na tarasach wzdłuż rzeki Kama.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_ThvZHmA8I/AAAAAAAAAI0/FLaHNty0MGA/s1600-h/IMG_5757.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_ThvZHmA8I/AAAAAAAAAI0/FLaHNty0MGA/s320/IMG_5757.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185017275323122626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zmęczeni ale szczęśliwi podrałowaliśmy z mapą w ręku na dworzec lecz ponownie pogubiliśmy się i część miasta znowu przemierzyliśmy na piechotę, zanim znaleźliśmy przystanek skąd, zgodnie z mapa, odjeżdżały autobusy do Dworca Głównego.&lt;br /&gt;Kyoto jest tak dużym miastem, iż stanowi dobry cel wyprawy weekendowej ale należy uważać, gdyż w weekendy środki komunikacji miejskiej, zwłaszcza pociągi do Kyoto mają pełne obłożenie – zatem warto by spędzić noc z soboty na niedzielę by móc komfortowo zwiedzić całe miasto.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-4308254807772120639?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/4308254807772120639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=4308254807772120639' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/4308254807772120639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/4308254807772120639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2008/04/kyoto-05102007.html' title='Kyoto 05.10.2007'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_Tba5HmAuI/AAAAAAAAAHE/SuTQyZZiqO4/s72-c/IMG_5946.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-6971627603752270070</id><published>2008-04-03T05:18:00.000-07:00</published><updated>2008-04-04T00:18:38.221-07:00</updated><title type='text'>Nara 04.10.2007</title><content type='html'>W czwartek wybraliśmy się do Nary, drugiej historycznej stolicy Japonii. Na dworcu w Kyoto należy przejść na peron linii Nara Line – pociąg jedzie ok. 45 min. – jako, że jest to pociąg należący do JR ważne są Japan Rail Passy (normalnie bilet kosztuje 690 jenów). W Narze zaraz obok stacji kolejowej znajduje się punkt informacji w którym tradycyjnie warto zaopatrzyć się w mapkę z zaznaczonymi atrakcjami turystycznymi.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TNB5HmAeI/AAAAAAAAAFE/DkR5CHEEBhk/s1600-h/IMG_5842.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TNB5HmAeI/AAAAAAAAAFE/DkR5CHEEBhk/s320/IMG_5842.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184994503406518754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na teren kompleksu budynków i świątyń w Narze można przejść od dworca na piechotę przez miasto, zajmuje to ok. 20 zanim dojdzie się do pierwszych świątyń. Nara nie zrobiła na nas wielkiego wrażenia – wiele obiektów było zamkniętych dla zwiedzających (w tym świątynia Kofukuji) a wszędzie było pełno wycieczek szkolnych i grupowych (przeważnie Chińczyków). W takiej atmosferze nawet początkowo odechciało się nam zwiedzać i żałowaliśmy, że nie wybraliśmy się do pierwszej nieformalnej stolicy Japonii - Asuki:)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TO7pHmAfI/AAAAAAAAAFM/TUnrTbmZS1k/s1600-h/IMG_5849.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TO7pHmAfI/AAAAAAAAAFM/TUnrTbmZS1k/s320/IMG_5849.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184996595055591922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niemniej pomaszerowaliśmy dalej przez wielki i piękny (jak to zwykle w Japonii;) park w Narze, gdzie po raz kolejny spotkaliśmy shiki chodzące sobie beztrosko po alejkach. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TQXZHmAgI/AAAAAAAAAFU/yEa998kBZTg/s1600-h/IMG_5857.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TQXZHmAgI/AAAAAAAAAFU/yEa998kBZTg/s320/IMG_5857.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184998171308589570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;U przygodnych sprzedawców można było nabyć specjalne ciasteczka dla jeleni w cenie ok. 150 jenów. Mimo, iż wyraźnie napisane było po angielsku, że są one przeznaczone dla zwierząt, to niektórzy turyści (słabo rozgarnięci albo eksperymentatorzy) konsumowali je;) Ułożenie spójnego planu zwiedzania zabytkowych obiektów Nary utrudniało ich chaotyczne i rozrzucone po sporym obszarze położenie. Dlatego nie zobaczyliśmy wszystkiego z proponowanych atrakcji. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TQzJHmAhI/AAAAAAAAAFc/l19lC0Dq090/s1600-h/IMG_5869.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TQzJHmAhI/AAAAAAAAAFc/l19lC0Dq090/s320/IMG_5869.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184998648049959442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na tym etapie największe chyba wrażenie zrobiła na nas aleja 3000 wyciosanych z kamienia latarni, które zapala się tylko raz do roku. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TTCpHmAlI/AAAAAAAAAF8/GYatesbA20A/s1600-h/IMG_5878.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TTCpHmAlI/AAAAAAAAAF8/GYatesbA20A/s320/IMG_5878.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185001113361187410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Prowadzi ona m.in. do Kasuga Taisha, najświętszej w Narze świątyni shintoistycznej. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TRH5HmAiI/AAAAAAAAAFk/mnujk0Vqaxo/s1600-h/IMG_5879.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TRH5HmAiI/AAAAAAAAAFk/mnujk0Vqaxo/s320/IMG_5879.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184999004532245026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wejście na jej teren jest bezpłatne, lecz za możliwość zobaczenia jej malutkiego, wewnętrznego obszaru, trzeba było zapłacić 500 jenów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TRZJHmAjI/AAAAAAAAAFs/Vtel4Ns2dTo/s1600-h/IMG_5880.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TRZJHmAjI/AAAAAAAAAFs/Vtel4Ns2dTo/s320/IMG_5880.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184999300884988466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Udostępnione do zwiedzania są także tzw. Skarbce (Treasure House), gdzie jak sądzę, udostępnianie są dla zwiedzających „skarby” z pobliskich świątyniek i chramów.  Niemniej płacić 500 jenów za możliwość obejrzenia jednej niedużej sali z ekspozycją, w której na dodatek nie można robić zdjęć, wydało nam się już lekkim naciągactwem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TSt5HmAkI/AAAAAAAAAF0/fx-OuWICtf0/s1600-h/IMG_5870.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TSt5HmAkI/AAAAAAAAAF0/fx-OuWICtf0/s320/IMG_5870.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185000756878901826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Takim samym naciagactwem, ale stosowanym wszędzie na świecie w turystycznych miejscowościach, jest znaczne podnoszenie cen za posiłki i souveniry:) Ryż z sosem curry i mięchem, który zwykle nie kosztuje więcej niż 580 jenów, tam kosztował ponad 800. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TTqpHmAmI/AAAAAAAAAGE/JBYLB0OioCc/s1600-h/IMG_5892.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TTqpHmAmI/AAAAAAAAAGE/JBYLB0OioCc/s320/IMG_5892.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185001800555954786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po małej przekąsce skierowaliśmy się do świątyni Todaiji, mijając po drodze klika zabytkowych, pochodzących z VIII w. budynków, w większości nie udostępnionych do zwiedzania. Muszę przyznać, iż to miejsce, mimo swoich historycznych konotacji, nie robiło na nas takiego wrażenia, jak chociażby Kanazawa. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TUaJHmAnI/AAAAAAAAAGM/gu3frj86CEY/s1600-h/IMG_5896.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TUaJHmAnI/AAAAAAAAAGM/gu3frj86CEY/s320/IMG_5896.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185002616599741042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po prostu naoglądaliśmy się do syta świątyń i świątyniek podobnych do siebie w większości jak dwie krople wody:) Cały ten obszar naturalnie wpisany jest na Listę Światowego dziedzictwa UNESCO. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TUxpHmAoI/AAAAAAAAAGU/ysH3xZBHIfk/s1600-h/IMG_5902.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TUxpHmAoI/AAAAAAAAAGU/ysH3xZBHIfk/s320/IMG_5902.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185003020326666882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Świątynia Todaiji jest największym na świecie budynkiem z drewna a w nim znajduje się największy w Japonii odlany posąg Buddy (Daibutsu). Świątynia ta została zbudowana w 752 r., a przebudowana w 1692 r. i faktycznie jej rozmiary robią wrażenie. Bilet kosztował 500 jenów a godziny zwiedzania, wyjątkowo jak na Japonię to od 8-80:30 do 17-17:30 w zależności od miesiąca.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TX0JHmAtI/AAAAAAAAAG8/u-epM8QnhKY/s1600-h/IMG_5904.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TX0JHmAtI/AAAAAAAAAG8/u-epM8QnhKY/s320/IMG_5904.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185006361811223250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następnie skuszeni nazwą udaliśmy się do muzeum Jedwabnego Szlaku – bilet kosztował ok. 200 jenów ale odradzamy to miejsce jako, że nie było tam prawie nic do oglądania prócz wypchanego wielbłąda (baktriana gwoli ścisłości;), rekonstrukcji starożytnej łajby (z Morza Śródziemnego!), rekonstrukcji grobu z Petry (sic!) i paru skorup:) Przy świątyni, zupełnie jak u nas, było pełno straganów z różnego rodzaju tandetą taką jak plastykowe breloczki, figurki, kartki itd.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TVnZHmApI/AAAAAAAAAGc/xf8H8_RUA7U/s1600-h/IMG_5933.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TVnZHmApI/AAAAAAAAAGc/xf8H8_RUA7U/s320/IMG_5933.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185003943744635538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś jest z natury leniwy to może skorzystać z usług ryksiarzy oferujących przejażdżki po mieście. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TWcJHmArI/AAAAAAAAAGs/B7tS_O5Txhs/s1600-h/IMG_5852.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TWcJHmArI/AAAAAAAAAGs/B7tS_O5Txhs/s320/IMG_5852.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185004849982735026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chętni mogą odwiedzić jeszcze Muzeum w Narze, specjalizującej się w sztuce buddyjskiej.&lt;br /&gt;Na tym zakończyliśmy zwiedzanie historycznej części, pomyszkowaliśmy trochę po mieście w nadziei na znalezienie jakiejś fajnej grafiki shodo po czym załadowaliśmy się w pociąg i pojechaliśmy do Kyoto a stamtąd do Nagoyi.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TWyZHmAsI/AAAAAAAAAG0/8IEdbKVMrvE/s1600-h/IMG_5939.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TWyZHmAsI/AAAAAAAAAG0/8IEdbKVMrvE/s320/IMG_5939.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5185005232234824386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-6971627603752270070?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/6971627603752270070/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=6971627603752270070' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/6971627603752270070'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/6971627603752270070'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2008/04/nara-04102008.html' title='Nara 04.10.2007'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TNB5HmAeI/AAAAAAAAAFE/DkR5CHEEBhk/s72-c/IMG_5842.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-3158715307761058021</id><published>2008-04-03T04:58:00.000-07:00</published><updated>2008-04-04T00:18:25.002-07:00</updated><title type='text'>Inuyama 03.10.2007</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TIUJHmAXI/AAAAAAAAAEM/b8jBILbEy0c/s1600-h/IMG_5756.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TIUJHmAXI/AAAAAAAAAEM/b8jBILbEy0c/s320/IMG_5756.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184989319380992370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Środa była dniem na wypadu w okoliczne rewiry:) Wybraliśmy się do Inuyamy (co dosłownie znaczy: psia góra), na północ od Nagoyi. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TIxJHmAYI/AAAAAAAAAEU/8QejqJraHUs/s1600-h/IMG_5758.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TIxJHmAYI/AAAAAAAAAEU/8QejqJraHUs/s320/IMG_5758.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184989817597198722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jest to najstarszy drewniany, oryginalnie zachowany w Japonii zamek (jako ciekawostkę można podać, że jest to także jedyny w Japonii zamek znajdujący się w rękach prywatnych). Zbudowany w obecnym kształcie został w 1537 r. przez Odę Nobuyasu na miejscu wcześniejszej strażnicy z XIV w. Usytuowany na wzniesieniu nad rzeką Kiso (nazywaną japońskim Renem ze względu wielkość oraz skalistą dolinę w której płynie) stanowi znakomity punkt widokowy.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TJLZHmAZI/AAAAAAAAAEc/uTdrXayoScY/s1600-h/IMG_5797.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TJLZHmAZI/AAAAAAAAAEc/uTdrXayoScY/s320/IMG_5797.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184990268568764818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;U podnóża zamku znajdują się obiekty świątynne a jeszcze niżej dwa budynki muzeum miasta Inuyama – zawierające niezbyt dużą, w większości etnograficzną ekspozycję. Bilet wstępu kosztował ok. 200-300 jenów. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TKAJHmAbI/AAAAAAAAAEs/7dGQ4O-hi3c/s1600-h/IMG_5806.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TKAJHmAbI/AAAAAAAAAEs/7dGQ4O-hi3c/s320/IMG_5806.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184991174806864306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przy drodze na zamek, na „tyłach” pobliskiego hotelu mieście się ogród herbaciany Urakuen. Znajduje się w nim pawilon do ceremonii herbacianej zbudowany w 1618 r. w Kyoto przez Odę Uraku i przeniesiony w obecne miejsce w czasie epoki Mejii.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TJxJHmAaI/AAAAAAAAAEk/OgGg3kw_8e8/s1600-h/IMG_5824.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TJxJHmAaI/AAAAAAAAAEk/OgGg3kw_8e8/s320/IMG_5824.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184990917108826530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bilet wstępu kosztował niebagatelną sumę 1200 jenów (dla porównania tyle samo kosztował bilet na cały obszar świątyń w Nikko) – niemniej nie dane nam było tam wejść, gdyż przyszliśmy zbyt późno. 20 min autobusem od stacji Inuyama mieści się Meiji Mura – muzeum na wolnym powietrzu w którym znajduje się ok. 50 różnych budynków z okresu Mejii. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TKmZHmAcI/AAAAAAAAAE0/3NSz2VT-rWY/s1600-h/IMG_5836.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TKmZHmAcI/AAAAAAAAAE0/3NSz2VT-rWY/s320/IMG_5836.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184991831936860610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z Nagoyi można do Inuyamy dostać się na dwa sposoby. Posiadacze Japan Rail Passów mogą jechać z przesiadką w Gifu i wysiadają w Unumie, przechodzą przejściem podziemnym, przechodzą przez most i już są w Inuyamie. Natomiast ktoś nie liczący się z kosztami może jechać linią metra Tsurumai (niebieską), zamieniającą się potem w linię Meitetsu – koszt biletu za express 540 jenów, a limited express aż 890 jenów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TK0pHmAdI/AAAAAAAAAE8/_evCU2oGyGw/s1600-h/IMG_5835.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TK0pHmAdI/AAAAAAAAAE8/_evCU2oGyGw/s320/IMG_5835.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184992076749996498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-3158715307761058021?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/3158715307761058021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=3158715307761058021' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/3158715307761058021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/3158715307761058021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2008/04/inuyama-03102008.html' title='Inuyama 03.10.2007'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TIUJHmAXI/AAAAAAAAAEM/b8jBILbEy0c/s72-c/IMG_5756.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-8273377673400999870</id><published>2008-04-03T04:36:00.000-07:00</published><updated>2008-04-03T04:57:40.891-07:00</updated><title type='text'>Hiroshima 02.10.2007</title><content type='html'>Następnym celem naszej wyprawy było historyczne miasto Hiroshima. Kompletnie zniszczone w czasie II WŚ podczas atomowego kataklizmu, którego symbolem jest trójkondygnacyjny szkielet budynku Prefektury Promocji Przemysłu (A Bomb Dome).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TCRZHmAPI/AAAAAAAAADM/UW3ylqT_WvM/s1600-h/IMG_1500.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TCRZHmAPI/AAAAAAAAADM/UW3ylqT_WvM/s320/IMG_1500.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184982675066585330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;By dotrzeć w to miejsce należy skorzystać z tramwaju linii 2 lub 6, których przystanek (będący zarazem węzłem startowym dla innych linii) znajduje się nieco po lewej stronie od wyjścia z dworca, za przejściem dla pieszych i za postojem taksówek. Jeżeli ktoś przewiduje dłuższe i intensywne zwiedzanie miasta to opłacalnym rozwiązaniem jest zakup całodniowych biletów za 600  jenów obowiązujących na wszystkich liniach (do nabycie w punkcie informacyjnym; warto się także zaopatrzyć w mapkę miasta).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TC0pHmAQI/AAAAAAAAADU/iiXqCobejVk/s1600-h/IMG_1505.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TC0pHmAQI/AAAAAAAAADU/iiXqCobejVk/s320/IMG_1505.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184983280656974082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Podróż trwa ok. 10-15 – w każdym tramwaju wystawiona jest mapa linii wg. można się orientować w swoim położeniu. Niemniej nie sposób przegapić przystanku koło A Bomb Dome, gdyż zniszczony budynek widać z tramwaju.&lt;br /&gt;Budynek Prefektury Promocji Przemysłu zbudowany w 1915 położony jest nad rzeką koło mostu nad którym eksplodowała pierwsza w historii bomba atomowa. Zachowany jest w stanie z dnia 6 sierpnia 1945 r. (nie licząc stalowych wsporników utrzymujących osłabioną konstrukcję) jak symbol.&lt;br /&gt;Po drugiej stronie rzeki położony jest kilku hektarowy Park Pamięci. W okresie wrzesień-październik jest tam mnóstwo wycieczek szkolnych – szkoda, że w Polsce odchodzi się od pokazywania dzieciom miejsc ważnych dla naszego narodu.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TDJJHmARI/AAAAAAAAADc/0lE1--8Sck4/s1600-h/IMG_1520.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TDJJHmARI/AAAAAAAAADc/0lE1--8Sck4/s320/IMG_1520.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184983632844292370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Parku znajduje się Dzwon Pokoju (który można uderzyć), kilka pomników i miejsc poświęconych ofiarom. M.in. Cenotaf wraz z zbiornikiem wodnym w którym się odbija, będący symbolem zbiorowego grobu oraz pomnik Sasaki Sadako, 10-letniej dziewczynki, która zmarła na białaczkę, wywołaną napromieniowaniem. Wierzyła, że jeśli wykona z papieru tysiąc żurawi, japońskiego symbolu szczęścia, wyzdrowieje... Przy jej pomniku zawsze jest mnóstwo dzieci z papierowymi żurawiami – byliśmy świadkami wzruszającego momentu, gdy kilku mnichów śpiewało jakąś pieśń. Uczniowie gimnazjów przyjeżdżający w to miejsca ankietują wszystkich obcokrajowców wypytując swoją nieporadną angielszczyzną o wrażenia z tego miejsca. Nas jak Polaków poruszyło to miejsce, ale jako naród doświadczyliśmy podobnych zniszczeń dlatego mieliśmy więcej dystansu.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TGIJHmAWI/AAAAAAAAAEE/srBxtjmz4Yg/s1600-h/IMG_1507.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TGIJHmAWI/AAAAAAAAAEE/srBxtjmz4Yg/s320/IMG_1507.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184986914199306594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do zwiedzenia jest ciekawie usytuowane pod sztucznym wodospadem „muzeum” poświęcone ofiarom oraz prawdziwe muzeum z eksponatami z czasów wojny. Wstęp kosztował ok. 150 jenów – ekspozycje z dużą ilością fotografii i przedmiotów noszących znamiona wpływu niszczycielskiej siły bomby atomowej zrobiły na nas dosyć przygnębiające wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TDfpHmASI/AAAAAAAAADk/gP6v44hIkzQ/s1600-h/IMG_5680.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TDfpHmASI/AAAAAAAAADk/gP6v44hIkzQ/s320/IMG_5680.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184984019391349026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po Parku Pamięci przyszedł czas na dalszą część zwiedzania miasta – jako, że mieliśmy tylko jeden dzień wybraliśmy wyprawę na Wyspę Itsukushima (zwaną w skrócie Miyajimą), sławną z powodu wielkiej czerwonej bramy Torii stającej w wodzie przed wyspa. Dostać się tam można promem – do przystani promowej zaś tramwajem linii 2 – uwaga, przystań znajduje się na samym południowym krańcu miasta i jedzie się tam z A Bomb Dome ok. 60 min. Podobno z Dworca Głównego w Hiroshimie można się dostać do przeprawy promowej kolejką JR Sanyo-honsen (podróż trwa ok. 25 min) ale nie zweryfikowaliśmy tej możliwości.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TEJpHmATI/AAAAAAAAADs/WF6h27SV50E/s1600-h/IMG_5704.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TEJpHmATI/AAAAAAAAADs/WF6h27SV50E/s320/IMG_5704.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184984740945854770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli posiada się bilety Japan Rail Pass, można się przeprawić za darmo promem noszącym logo JR – podróż trwa o. 15 min. Na miejscu witają nas wszechobecne jelonki shiki będące posłańcami bogów na tej świętej wyspie. Brama Torii oznacza bowiem, że wszystko co znajduje się za nią, jest poświęcone bogom. Dlatego nie można wycinać tam drzew, nie ma porodówki ani kostnicy jako, że zgodnie z tradycją nikt nie może się na tej wyspie urodzić ani umrzeć. Jak jest w praktyce to trudno powiedzieć ;)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TEnZHmAUI/AAAAAAAAAD0/dCs9IYXwcx8/s1600-h/IMG_5714.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TEnZHmAUI/AAAAAAAAAD0/dCs9IYXwcx8/s320/IMG_5714.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184985252046963010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wyspa jest tak piękna, i ma tyle ciekawych miejsc, że warto tam spędzić noc lub chociaż gdzieś w pobliżu na stałym lądzie i poświęć na jej zwiedzanie cały dzień. Jako, że dotarliśmy tam stosunkowo późno, nie zobaczyliśmy już wnętrza Pawilonu Tysiąca Tatami (Senjokaku), zbudowanego jeszcze przez Toyotomi Hideyoshiego w XVI w., Naturalnego Ogrodu Botanicznego ani nie wjechaliśmy kolejką linowa na szczyt górującej nad wciśniętymi w zbocze domami i świątyniami Góry Misen (535 m.n.p.m.), gdzie znajduje się znakomity punkt widokowy. Niemniej zwiedziliśmy świątynię Daisho-in  oraz jedną z najstarszych świątyń shintoistycznych, świątynię Itsukushima (VI-VIII w.), znajdującą się na światowej liście dziedzictwa UNESCO, na obszarze której znajduje się podobnież najstarsza w Japonii scena teatru nō.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TFNJHmAVI/AAAAAAAAAD8/0bHbt1lK5zM/s1600-h/IMG_5719.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TFNJHmAVI/AAAAAAAAAD8/0bHbt1lK5zM/s320/IMG_5719.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184985900587024722" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Pokręciliśmy się jeszcze trochę po uliczkach, odwiedziliśmy kilka sklepików i musieliśmy niestety wracać ze względu na późną porę. Podróż powrotna trwała ponad godzinę i ledwo zdążyliśmy na shinkansen do Nagoyi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-8273377673400999870?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/8273377673400999870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=8273377673400999870' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/8273377673400999870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/8273377673400999870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2008/04/hiroshima-02102007.html' title='Hiroshima 02.10.2007'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R_TCRZHmAPI/AAAAAAAAADM/UW3ylqT_WvM/s72-c/IMG_1500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-5843136131230267707</id><published>2008-03-15T03:45:00.000-07:00</published><updated>2008-03-15T08:09:47.534-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='japan rail pass'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='informacje o Japonii'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Japonia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Pierwsze dni w Japonii oraz Kanazawa.</title><content type='html'>&lt;a href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9uqhRP6bdI/AAAAAAAAAA0/QWFP2d5O5tI/s1600-h/IMG_1321.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9uqhRP6bdI/AAAAAAAAAA0/QWFP2d5O5tI/s320/IMG_1321.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177919685135068626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Japonia przywitała nas w Nagoyi w sobotę 29.09.2007 r. ciepłą pogodą i wilgotnością powietrza ok. 30%. Następnego dnia odbywać się miały wyścigi F1 GP Japonii, co widać już było na lotnisku:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Korzystając z uprzejmości naszych znajomych, Karoliny i Piotra, mieliśmy zapewnione stałe lokum, z którego moglismy planować swoje wycieczki. Nagoya znajduje się prawie w środku Honsiu więc możliwości wypadowe mieliśmy spore. A tak wyglądała nasz baza :) &lt;a href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9utNBP6bfI/AAAAAAAAABE/nfEuMLwMnpE/s1600-h/Obraz+036.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9utNBP6bfI/AAAAAAAAABE/nfEuMLwMnpE/s320/Obraz+036.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177922635777601010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem tego samego dnia uczestniczyliśmy w kolacji z udziałem studentów i (już) lekarzy, którzy przebywali w Polsce podczas wymiany naukowej oraz wykładającego w Polsce przez kilka lat emerytowanego profesora Takashi Wakabayashi. Tak wyglądało menu po japońsku:) &lt;br /&gt;&lt;a href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u0WxP6bkI/AAAAAAAAABs/ruNq8928z3s/s1600-h/IMG_5665.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u0WxP6bkI/AAAAAAAAABs/ruNq8928z3s/s320/IMG_5665.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177930499862720066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę byczylismy się, odpoczywaliśmy oraz aklimatyzowaliśmy się by w poniedziałek wyruszyć do Kanazawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kanazawa 01.10.2007 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyruszyliśmy wcześnie rano, niewyspani, gdyż nasze organizmy nie przywykły jeszcze do zmiany czasu - dlatego w pociągu byliśmy półprzytomni. Dodatkowo jak na złość rano siąpił deszcz:)&lt;br /&gt;Kanazawa to piękne i urokliwe miasto położone na wybrzeżu morza Japońskiego w środkowej części Honsiu (na północ pd Nagoyi). Z powodu braku przemysłu i zakładów zbrojeniowych miasto nie ucierpiało wskutek nalotów w czasie II WŚ, zachowując swoją oryginalną zabudowę. &lt;a href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9uxRxP6bhI/AAAAAAAAABU/o3EqiiLpl2s/s1600-h/IMG_1357.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9uxRxP6bhI/AAAAAAAAABU/o3EqiiLpl2s/s320/IMG_1357.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177927115428490770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na dworcu kolejowym w Kanazawie znajduje się punkt informacji turystycznej. Można tam zaopatrzyć się w mapki z zaznaczonymi atrakcjami turystycznymi, dowiedzieć się co nieco na ich temat od  mówiącej po angielsku obsługi ja również nabyć całodzienny bilet za 600 jenów na zabytkowy autobusik kursujący po mieście i zatrzymujący się na 19 przystankach usytuowanych przy ciekawszych miejscach do zwiedzania. Autobusik kursuje przez cały dzień co 15 min. Ze względu na mnogość ciekawych miejsc warto jest przybyć do Kanazawy albo wczesnym rankiem albo zostać tam po prostu na noc rozkładając sobie szlak wędrówki na cały dzień. Nocleg w Kanazawie połączyć można z wyprawą na przylądek Noto, znany z dzikiego wybrzeża, skąd można przeprawić się na znaną z występów bębniarzy wyspę Sado.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9ux4xP6biI/AAAAAAAAABc/r_-a57WtknY/s1600-h/IMG_1359.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9ux4xP6biI/AAAAAAAAABc/r_-a57WtknY/s320/IMG_1359.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177927785443388962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym miejscem wartym uwagi jest stara dzielnica, gdzie zachowała się zabudowa z XVII i XVIII w. Do zwiedzania udostępnione są za darmo oryginalnie zachowane tradycyjne japońskie domy wraz z małymi ogrodami. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Idąc dalej, mijając co rusz świątynie, można dojść do wzgórz.&lt;a href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u1gRP6blI/AAAAAAAAAB0/0qQ-ijxKP64/s1600-h/IMG_1383.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u1gRP6blI/AAAAAAAAAB0/0qQ-ijxKP64/s320/IMG_1383.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177931762583105106" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Kanazawa aż zachęca do samodzielnych wędrówek po wzniesieniach okalających miasto, gdzie ukryte w bambusowych gajach położone są małe świątyńki i ogrody pełne ciosanych w kamieniu obelisków oraz wypływających z rzygaczy w formie smoków strumyków.&lt;a href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u2KBP6bmI/AAAAAAAAAB8/eXH4jiM6QdY/s1600-h/IMG_1382.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u2KBP6bmI/AAAAAAAAAB8/eXH4jiM6QdY/s320/IMG_1382.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177932479842643554" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko chodząc po takich miejscach można stracić cały dzień nie zobaczywszy głównej atrakcji miasta, jakim jest jeden z trzech najsławniejszych ogrodów Japonii – Kenrokuen. Założony jako zewnętrzny ogród zamku w Kanazawie, przez panujący ród Maeda, był niedostepny dla zwiedzających do 1871 r.&lt;a href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9uzGRP6bjI/AAAAAAAAABk/llxBmUeKQ4c/s1600-h/IMG_1399.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9uzGRP6bjI/AAAAAAAAABk/llxBmUeKQ4c/s320/IMG_1399.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177929116883250738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bilet wstępu kosztował w 2007 r. 300 jenów.  Ogród jest naprawdę niesamowity, ale jeszcze większe wrażenie na mnie zrobiła pieczołowitość z jaką Japończycy dbają o te miejsce. Nie ma tam niechlujnych typów biegających z kosiarkami i tnącymi byle jak. &lt;a href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u5OBP6boI/AAAAAAAAACM/SdACyzy6akk/s1600-h/IMG_1440.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u5OBP6boI/AAAAAAAAACM/SdACyzy6akk/s320/IMG_1440.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177935847097003650" /&gt;&lt;/a&gt;Trawę pieli się na kolanach, opadające konary drzew podpiera się specjalnymi tyczkami - widać po prostu dbałość o zachowanie pierwotnego kształtu tego miejsca. W na obszarze zajmowanym przez Kenrokuen i przylegającym do niego znajdują się jeszcze różnego rodzaju atrakcje dodatkowe jak muzeum etnograficzne, Dom Samuraja, herbaciarnia, pawilon nad stawem obok małego wodospadu, gdzie można napić się zielonej herbaty itd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u7HhP6brI/AAAAAAAAACk/kvwyVzcgt8A/s1600-h/IMG_1466.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u7HhP6brI/AAAAAAAAACk/kvwyVzcgt8A/s320/IMG_1466.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177937934451109554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugiej stronie od głównego wejścia do ogrodu znajduje się zamek w Kanazawie, zbudowany w 1583 r. Niestety, oryginalny obiekt spłonął doszczętnie w 1881 r. – ocalała tylko brama Ishikawa z roku 1788 r. W latach 1996-2001 odbudowano część kompleksu, który stanowi teraz Park Zamku w Kanazawie. Na teren Parku wchodzi się na tym samym bilecie, który kupuje się przy wejściu do Kenrokuen. Jednakże by wejść do głównego budynku zamkowego trzeba zapłacić dodatkowe 400 jenów - nie ma tam wprawdzie zbyt dużo do oglądania ale jak się jest już na miejscu to szkoda nie skorzystać:) Na terenie parku znajdują się także tzw. rest housy – małe pawilony z widokiem na szemrzące strumyki gdzie można sobie usiąść i chwilę odsapnąć.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9vmpBP6bvI/AAAAAAAAADE/D8xrVhA6iPk/s1600-h/IMG_1459.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9vmpBP6bvI/AAAAAAAAADE/D8xrVhA6iPk/s320/IMG_1459.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177985788976721650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako że dzień powoli miał się ku końcowi a w Japonii muzea i inne atrakcyjne zamyka się najpóźniej o 17, mieliśmy już mało czasu na zwiedzanie wszystkiego i zdecydowaliśmy się odwiedzenie czegoś co na mapie było zaznaczone jako Muzeum Gejsz. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u7bRP6bsI/AAAAAAAAACs/0-d0-ETcmiU/s1600-h/IMG_1486.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u7bRP6bsI/AAAAAAAAACs/0-d0-ETcmiU/s320/IMG_1486.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177938273753525954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się okazało po dłuższym błądzeniu, był to małe, rodzinne pseudo muzeum – dom pełen pamiątek udostępniony do zwiedzania za darmo przez japońską rodzinę. Gdyby nie przypadek nie zwrócilibyśmy nawet na to uwagi, mimo ze przechodziliśmy dwa razy obok. W Japonii jest takich domowych „muzeów” bardzo wiele i są one zaznaczone na mapach jako muzea co wprowadza w błąd turystów przyzwyczajonych do nieco innego  znaczenia słowa „muzeum”.  &lt;br /&gt;&lt;a href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u8ThP6buI/AAAAAAAAAC8/yumlXr-D0Fc/s1600-h/IMG_1490.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9u8ThP6buI/AAAAAAAAAC8/yumlXr-D0Fc/s320/IMG_1490.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177939240121167586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej na miejscu był bardzo sympatyczny Japończyk, który nie znał kompletnie angielskiego ale na migi zaprosił nas do środka, wszystko pokazywał i zachęcał do robienia zdjęć. Nie spodziewaliśmy mówiąc szczerze takiej wylewności i sympatii:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był nas ostatni punkt programu zwiedzania – wsiedliśmy po raz kolejny w autobusik i pojechaliśmy na dworzec.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-5843136131230267707?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/5843136131230267707/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=5843136131230267707' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/5843136131230267707'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/5843136131230267707'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2008/03/pierwsze-dni-w-japonii-oraz-kanazawa.html' title='Pierwsze dni w Japonii oraz Kanazawa.'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/R9uqhRP6bdI/AAAAAAAAAA0/QWFP2d5O5tI/s72-c/IMG_1321.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-6933741605672062286</id><published>2007-10-23T08:29:00.000-07:00</published><updated>2008-07-14T01:34:40.295-07:00</updated><title type='text'>Koszty utrzymania.</title><content type='html'>&lt;a href="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/Rx5HdLNWF0I/AAAAAAAAAAs/L_ztjwS0kvk/s1600-h/Obraz+179.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/Rx5HdLNWF0I/AAAAAAAAAAs/L_ztjwS0kvk/s320/Obraz+179.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5124611992544745282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wbrew obiegowym opiniom utrzymanie w Japonii na przyzwoitym poziomie nie jest drogie. W marketach wiele produktów żywnościowych kosztuje tyle co w Polsce lub jest niewiele tylko droższych. Do takich wyjątków należy wołowina, która jest wyraźnie droższa od wieprzowiny czy drobiu. Pieczywo tostowe (w Japonii nie wiedzą co to znaczy prawdziwy chleb czy bułeczki, a nielicznie obce piekarnie, które zajmują się wypiekami podobnych produktów robią je pod gusta japońskie czyli pieczywo potrafi być słodkie lub słone itd.) z 8 kawałkami kosztuje niecałe 3 zł (138 jenów), szynka w plasterkach kosztuje ok. 5 – 7 zł , soki w kartonikach 2,4 – 6 zł, lody „z maszyny” ok. 5 zł itd. Należy uważać na masło, które jest słone za wyjątkiem jednego rodzaju. Można zakupić gotowe dania (czy tzw. zupki chińskie) i poprosić o podgrzanie ich w mikrofalówce na miejscu.&lt;br /&gt;W Japonii jest zatrzęsienie knajp i knajpek, barów szybkiej obsługi, restauracji (w tym meksykańskich, włoskich itd.), sieci fastfoodów itd. Jeżeli ktoś jest fanem japońskiej kuchni, ten nie będzie miał problemu ze stołowaniem się. Gorzej, gdy ktoś nie jest synem rybaka i nie przepada za sushi czy sushimi z sosem rybnym (to takich zalicza się piszący te słowa:)) Takie osoby mogą znaleźć dla siebie bary, gdzie podaje się ryż z sosem curry z mięsem (do wyboru wieprzowina, wołowina lub kurczak) – godziwa porcja kosztuje w zależności od miejsca od 12 do 18 zł. Alternatywą może być też McDonald który przedstawia się mniej atrakcyjnie w relacji cena/ilość ponieważ za cheesburgera trzeba zapłacić tyle, co za wspomnianą porcję ryżu z sosem czyli ok. 12 zł. Tańsze są japońskie odpowiedniki McDonalda, lecz nie są one powszechne. Generalnie w większych miastach jest większy wybór (są także sieci otwarte przez całą dobę jak np. Sukiya), natomiast w mniejszych wybór może być dramatycznie mały. Pamiętać przy tym należy, iż w mniejszych miastach czy miastach nastawionych na turystów (jak np. Nikko), poza sezonem bary czy ogólnie wszelkiej maści jadłodajnie (prócz przyhotelowych restauracji) zamykane są bardzo wcześnie – lunchowe są otwarte do 15 a inne do 17, 19 czy najpóźniej 21. Restauracje są drogie jak na polskie kieszenie, a podawane w nich jedzenie jest typowo japońskie, pomimo, że jest duży wybór potraw (są też restauracje, gdzie są serwowane takie frykasy jak steki z wołowiny ale ich ceny  są zupełnie abstrakcyjne).&lt;br /&gt;Alkohol kosztuje tyle co Polsce, za wyjątkiem piwa. Co ciekawe dostać można w sklepach Żubrówkę w cenie takiej jak u nas, a wino Carlo Rossi jest nawet tańsze. Dla amatorów sake dostępny jest szeroki wybór trunków, lecz napój ten ma do 25 % obj. alk. czyli nie jest zbyt mocny a ceny zależą od marki i regionu. Wspomnieć należy, że np. whisky Red Label kosztuje w sklepie ok. 30 zł. W przypadku piw, to najlepszy wyrób Asahi 0,5 l kosztuje ok. 6-7 zł. Ogólnie piwa w Japonii to same pilsy, ważone podobno wg. niemieckich receptur. &lt;br /&gt;I informacja dla palaczy – papierosy w automatach kosztują ok.7-7,50 zł za paczkę Marlboro czy Mild Seven.&lt;br /&gt;Sporo jest w Japonii sklepów typu „wszystko za 99 jenów” (w rzeczywistości za 104 bo należy doliczyć 5 jenów podatku) czy „wszystko za 100 jenów”. W większości jest tam tandeta jak u nas w sklepach „wszystko za 5zł”, można jednak czasem znaleźć coś fajnego (np. całkiem poręczne i wytrzymałe parasolki przydające się przy zmiennej wyspiarskiej pogodzie).&lt;br /&gt;Mitem jest także mniemanie, iż elektronika w Japonii jest tańsza niż w Polsce. Specjalnie wybraliśmy się w tym celu do Tokyo, dzielnicy elektroniki Akihabara. Ceny nowego sprzętu kształtują się na poziomie podobnym jak w Polsce, zarówno jeżeli chodzi o aparaty cyfrowe, kamery czy części do komputerów nawet, nie doliczając kwoty podatku (swoją drogą, znalezienie sklepu oferującego karty graficzne zajęło mi ponad 1 h bo wielu indagowanych sprzedawców, pytało się mnie do czego to służy:)). Ceny natomiast aparatów cyfrowych w tzw. second handach kształtują się podobnie jak w Polsce na Allegro. &lt;br /&gt;Kupować zatem sprzęt, który w wyniku np. jakieś obniżki jest tańszy nawet o 100 zł jest średnio opłacalne w świetle mogących potem wyniknąć problemów gwarancyjnych.&lt;br /&gt;Co do souvenirów, to we wszystkich znanych miejscowościach turystycznych (Nara, Kyoto itd.) są sklepiki pełne różnorakiego badziewia (to całkiem jak u nas:)), gdzie czasem naprawdę jest trudno znaleźć coś fajnego. Podobnie przedstawia się sytuacja w sklepikach przyświątynnych. Lepszy gatunkowo towar można nabyć w sklepach przy muzeach czy różnych wystawach. Niemniej ceny za większość z tych rzeczy nie są zbyt wygórowane. Prawdziwym problemem było znalezienie japońskich kaligrafii shodo. Jedyne typowe, jakie udało się nam znaleźć to w sklepie z używanymi rzeczami. Być może były on do zdobycia przy świątyniach ale niestety nie byliśmy w stanie porozumieć się z mnichami. Paradoksalnie, najwięcej souvenirów kojarzących się z Japonią nabyliśmy w kilku piętrowym sklepie na dworcu kolejowym w Nagoi:).&lt;br /&gt;I coś dla fanów japońskich mieczy. Tani chłam można dostać wszędzie za śmieszne pieniądze poczynając od ok. 50 zł wzwyż. Jest to plastykowe badziewie z ostrzem z szajs stali, która nawet nie udaje, że jest ostra. Prawdziwy znawca sztuki płatnerskiej nie da się zwieść tej tandecie i uda się do Seki (miejscowość na północ od Nagoi), słynącej z wyrobu tradycyjnymi metodami mieczy. Niestety, ceny za katanę zaczynają się od ok. 7 tyś zł a za wakizashi od 3,5 tys. Pewnym pocieszeniem jest to, że można dokonywać zamówień przez internet jak uzbiera się odpowiednią kwotę (czas oczekiwania na miecze na zamówienia sięga nawet kilku miesięcy).&lt;br /&gt;Ceny noclegów kształtują się od tego gdzie zamierza się spędzić noc. Hostele młodzieżowe oferują miejsca od ok. 70 zł od osoby lecz często trzeba być ich członkiem – w przeciwnym wypadku cena rośnie do ponad 100 zł; pensjonaty zaczynają się od ok. 100 do 200 zł/os. (w dwuosobowym pokoju z łazienką), a tradycyjne japońskie zajazdy ryokan od 150 do 400 zł/os. W tych dwóch ostatnich wypadkach kąpiel zażywa się w tradycyjnej japońskiej łaźni – rozbiera się najpierw do naga, zostawia się ciuszki w koszyku, a następnie bierze prysznic, który spełnia funkcję myjącą po czym można wejść do płytkiego basenu z gorącą wodą, gdzie można się zrelaksować. W żadnym wypadku nie myje się w tym basenie! Łazienki są osobne dla kobiet i mężczyzn. Motele są także budżetowym rozwiązaniem ale oferują niezbyt wysoki standard a ceny są różne w zależności od miejsca, a i czystość czasem pozostawia co nieco do życzenia . Hotele to najdroższe rozwiązania – ceny zaczynają się ok. prawie tysiąca złotych do kilku czy nawet kilkudziesięciu tysięcy zł:). &lt;br /&gt;Dostępne są także praktycznie w każdym sklepie z pamiątkami kije w kształcie mieczy służące do nauki walki – ich ceny oscylują wokół 24 zł w zależności od miejsca. Planowaliśmy je kupić ale ostatecznie o tym zapomnieliśmy, a po wtóre ciekawe w jaki sposób można było by coś takiego przewieźć:).&lt;br /&gt;Muzea, grupy pałacowe (zamkowe) czy świątynne, wyróżniające się jakoś miejsca czy sławne ogrody z reguły sa płatne. Ceny wahają się od 5 zł/os do 30 zł/os. Niekiedy można kupić jeden bilet uprawniający do wejścia na kilka obiektów i z reguły jest on tańszy. Podkreślić należy, iż wiele miejsc w których wystawiane sa eksponaty (najczęściej kilka sztuk) to jedno lub dwa pomieszczenia, w których nie można jeszcze na dodatek robić zdjęć (nawet bez lampy błyskowej). Miasto Nara jest na to dobrym przykładem - w wielu porozrzucanych po dużym obszarze światyniach i skarbcach trzeba płacić za każde niemal wejście, nie otrzymując wiele w zamian.&lt;br /&gt;Link do rezerwacji hoteli online (jeden z wielu dostępnych:&lt;br /&gt;http://www.japanhotel.net/&lt;br /&gt;a tu do ryokanów:&lt;br /&gt;http://www.japaneseguesthouses.com&lt;br /&gt;hostele:&lt;br /&gt;http://j-hoppers.com/index.htm &lt;br /&gt;http://kshouse.jp/index_e.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-6933741605672062286?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/6933741605672062286/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=6933741605672062286' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/6933741605672062286'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/6933741605672062286'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2007/10/wbrew-obiegowym-opiniom-utrzymanie-si-w.html' title='Koszty utrzymania.'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/Rx5HdLNWF0I/AAAAAAAAAAs/L_ztjwS0kvk/s72-c/Obraz+179.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-2698865313522998015</id><published>2007-10-23T08:16:00.000-07:00</published><updated>2007-12-29T07:46:35.186-08:00</updated><title type='text'>Podróżowanie i koleje.</title><content type='html'>&lt;a href="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/Rx4Q9rNWFyI/AAAAAAAAAAc/E7Kq4jfany0/s1600-h/Obraz+114.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/Rx4Q9rNWFyI/AAAAAAAAAAc/E7Kq4jfany0/s320/Obraz+114.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5124552077750966050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najwygodniejszym i zarazem szybkim sposobem podróżowania po Japonii są pociągi Japońskich Linii Kolejowych (JR). Są niezwykle czyste, punktualne, siecią połączeń pokrywają większość powierzchni Japonii i co więcej, w skład JR wchodzą także lokalne pociągi (np. w Tokio odpowiednik naszej kolejki podmiejskiej), linie autobusowe (jeżeli ktoś np. lubi nocne autobusy by przemieszczać się z miasta do miasta) oraz przeprawy promowe (np. z Hiroshimy na wyspę Miyajima). Niestety, bilety (zwłaszcza na super ekspresy Shinkansen) są też bardzo drogie. Dlatego też warto zaopatrzyć się w JAPAN RAIL PASS – rodzaj biletu okresowego dla obcokrajowców dostępny wyłącznie poza granicami Japonii. Na chwilę obecną nie można dostać ich dostać w Polsce. Lista punktów sprzedaży wraz ze szczegółowymi informacjami dostępna jest na stronie www.japanrailpass.net. Bilety można kupić na 7, 14 lub 21 dni na pierwszą (green car) lub drugą (ordinary) klasę. W naszej opinii kupowanie opcji na green cary (wagony są oznaczone zielona koniczynką) pozbawiona jest sensu, gdyż z reguły są to jeden czy dwa wagony a aż tak dużej różnicy w komforcie usprawiedliwiającej taki zakup nie zauważyliśmy:). Niemniej jeżeli ktoś jest spragniony luksusu to zawsze może dokonać u konduktora dopłaty:).&lt;br /&gt;JAPAN RAIL PASS uprawnia do podróżowania wszystkimi pociągami należącymi do JR (jakby ktoś miał wątpliwości to zawsze na dworcach kolejowych są objaśnienia, gdzie znajdują się perony z których odjeżdżają takie pociągi a i one same mają na burtach wymalowane loga JR) z wyłączeniem super ekspresu NOZOMI, który jest najszybszy i najdroższy; a także pociągami lokalnymi, autobusami i promami (jeżeli należą do JR).&lt;br /&gt;Gwoli ścisłości, poza Japonią nabywa się rodzaj kuponu (Exchange order)uprawniający do wystawienia JAPAN RAIL PASS’a przez pracownika JR na którymś z terminali kolejowych (przedstawia się w tym celu paszport oraz wypełnia formularz dostępny na miejscu). Bilet jest ważny od dnia wystawienia. Niewykorzystany kupon do JAPAN RAIL PASS’a można zwrócić w ciągu trzech miesięcy od dnia zakupu.&lt;br /&gt;Japońskie dworce kolejowe znacznie różnią się od tego, co znamy z Polski:) Są to nowoczesne konstrukcje z  betonu, szkła i aluminium, nierzadko wielopoziomowe, z centrami handlowymi, sklepami i punktami gastronomicznymi (gdzie można kupić gotowe kanapki czy nawet w miarę smaczne ciastka), dworcami autobusowymi i stacjami liniami metra. Niemniej wbrew naszym obawom, nie mieliśmy problemów z odnalezieniem właściwych pociągów i peronów. Wszędzie są tablice informacyjne w języku angielskim informujące gdzie znajdują się kasy biletowe osobno dla zwykłych linii JR i shinkansenów (wyglądają one nieco inaczej aniżeli w Polsce – są to bowiem w większości automaty, lecz na kilku największych stacjach są też osobowe punkty sprzedaży, gdzie ostatecznie można dokonać także rezerwacji miejscówki), punkty gdzie dokonuje się rezerwacji miejscówek (oznaczone zielonym symbolem człowieka na siedzeniu z napisem miyadori), toalety (taka ogólna uwaga – toalety w Japonii są zawsze niesłychanie czyste i zawsze z papierem toaletowym oraz jest ich tyle, że w sytuacji gdy łapie potrzeba nie trzeba pędzić w krzaczki:)); poczekalnie (oczywiście klimatyzowane, zresztą jak wszystkie budynki i pociągi, co dla nieprzyzwyczajonego turysty może zakończyć się nawet lekką grypą:)), punkty informacyjne (bądź punkty informacji turystycznej), gdzie zawsze są osoby (najczęściej kobiety) mówiące dobrze po angielsku, od których można otrzymać materiały informacyjne i mapy w języku angielskim oraz dowiedzieć się co jest warte zobaczenia w danym mieście i jak tam dotrzeć; tablice informujące gdzie znajdują się perony z których odjeżdżają pociągi zwykłych linii JR  oraz shinkanseny. W przypadku tych ostatnich dodatkowo zamieszczane są informacje, które wagony (tzn. np. z jednej strony cars 1-8 a z drugiej cars 8-16) zatrzymują się po jednej czy drugiej stronie od wejścia na peron, co ma o tyle znaczenie, że wiadomo gdzie kierować się w poszukiwaniu właściwego wagonu. By dostać się na pociąg (zwykły czy shinkansen oraz na metro) należy przejść przez bramki do których wkłada się bilet kasowany przez automat i „wypluwany” z drugiej strony. Posiadacze JAPAN RAIL PASS okazują je tylko personelowi JR w okienku z prawej lub lewej strony bramek by móc przejść.&lt;br /&gt;Naturalnie wszędzie znajdują się na wielkich elektronicznych wyświetlaczach informacje o pociągach w języku angielskim i japońskim na zmianę. Podawane są informacje o typie pociągu (czyli np. shinkansen Kodama 364), stacji docelowej, które wagony są non-reserved, co oznacza, że można tam zająć pierwsze lepsze wolne miejsce, wagony reserved czyli takie, gdzie trzeba wcześniej dokonać rezerwacji siedzenia we wspomnianym punkcie miyadori oraz wagony dla palących. W tygodniu, poza okresem urlopowym z reguły nie trzeba rezerwować sobie miejsce w wagonach reserved, wystarczą non-reserved. Natomiast może zdarzyć się pociąg, gdzie wszystkie wagony są reserved (np. shinkansen z Sendai do Tokyo). Ogólnie jak ktoś ma dosyć czasu, to może są sobie dla pewności i wygody zarezerwować miejsce, co jest bezpłatne, wystarczy tylko okazać JAPAN RAIL PASS. Na samym peronie na trotuarze narysowane są informacje, który wagon (dotyczy to shinkansenów i ich rodzajów) zatrzymuje się w tym miejscu oraz gdzie należy stanąć by ustawić się naprzeciwko drzwi. To jest kolejna rzecz jaka nas zdziwiła – niezależnie od rodzaju środka transportu, zawsze zatrzymują się one tak by drzwi były naprzeciwko wyznaczonego miejsca w którym Japończycy karnie się ustawiają w kolejce. Nie trzeba dodawać, że w Japonii pociągi czy metro są punktualne co do minuty:).&lt;br /&gt;Na peronach znajdują się także klimatyzowane poczekalnie, automaty z napojami i papierosami (nawiasem mówiąc, automaty z różnorakim asortymentem w Japonii są wszędzie), pojemniki na cztery czy pięć rodzajów odpadków (w Japonii kładzie się wielki nacisk na czystość i recykling), budki z japońskimi specjałami (jak ktoś lubi :)), budki z prasą (oczywiście w języku japońskim:)) itd.&lt;br /&gt;Podróż shinkansenem to zupełnie inna bajka:) Odchylane fotele lotnicze, czystość, w łącznikach pomiędzy wagonami toalety, umywalki, telefony, automaty z napojami (nie zawsze wszakże) i kultura osobista współpasażerów czynią podróżowanie niezwykle przyjemnym i komfortowym. Po wagonach chodzi steward z wózeczkiem, u którego można kupić coś do picia czy jedzenia (co ciekawe, można kupić także piwo i spokojnie je wypić – nie jest to najwyraźniej zakazane:))  &lt;br /&gt;Japońskie Linie Kolejowe dzielą się na sześć okręgów, które stanowią jakby samodzielne firmy, z innymi kolorami uniformów, nazwami rodzajów shinkansenów czy nawet nieco innymi typami wykorzystywanych pociągów (i tak koleje obsługujące środkową i zachodnią część Japonii mają granatowe mundury i trzy rodzaje shinkansenów: Kodama, który zatrzymuje się na największej ilości stacji, następnie Hikari który zatrzymuje się tylko na kilku węzłowych stacjach i Nozomi, który zatrzymuje się tylko na stacji docelowej; koleje wschodnio japońskie mają szare mundury i mają odpowiednio: Yambiko, Hayate i Nozomi)&lt;br /&gt;Personel JR na ogół mówi słabo po angielsku ale posługując się prostymi zwrotami można dowiedzieć się co i kiedy odjeżdża (tego się można dowiedzieć także w budkach przy bramkach wejściowych), zapytać gdzie jest dany peron czy dokonać rezerwacji miejsca. Przydatny przy tym jest napisany na kartce pociąg i jego numer wraz z godziną odjazdu jeżeli zaplanowało się wcześniej połączenie:).&lt;br /&gt;W Japonii jest także wiele linii obsługiwanych przez prywatne firmy kolejowe (najczęściej lokalne – korzystając z nich należy kupować normalnie bilet, podobnie w przypadku metra (nie wiemy, czy jest jakieś metro należące do JR). Przykładem takiej linii jest Meitetsu obsługującej np. Port Lotniczy w Nagoi z centrum. Podróżowanie nimi jest nie mniej komfortowe, lecz nie posiadają w swoim rozkładzie shinkansenów.&lt;br /&gt;Z metra mieliśmy okazję korzystać w Nagoi. Jest tak samo czyste i punktualne jak zwykłe linie kolejowe. Na stacjach widoczne są wielkie plansze informujące o nazwie stacji oraz stacji poprzedniej i następnej. Dodatkowo umieszczone są informacje, gdzie należy pójść by pojechać w pożądanym kierunku czy gdzie znajduje się przesiadka na inna linię metra (oznaczone są one kolorami). Bilety kupuje się w automatach – nad nimi wisi zwykle plan schematyczny linii metra wraz z cenami biletów na stacjach docelowych od miejsca gdzie się go kupuje. W Nagoi z reguły była to kwota 230 jenów czyli ok. 5 zł bez względu jaką linią metra się jechało. Bilet w postaci małej tekturki wkłada się w otwór w bramce i otrzymuje z powrotem po drugiej stronie (podobnie jak na zwykłych dworcach kolejowych). Wychodząc z metra ponownie się go wkłada do bramki ale nie otrzymuje się już z powrotem. Bez tego niemożliwe jest wyjście ponieważ bramka będzie zamknięta.&lt;br /&gt;W pociągu metra nad drzwiami zamocowane są plany metra z zaznaczonymi stacjami i kierunkiem jazdy. Dodatkowo, podobnie jak w autobusach, pociągach czy tramwajach, miły damski głos informuje po japońsku i angielsku na jakiej jest się stacji oraz jaka stacja będzie następna. W kolejce podmiejskiej kursującej po Tokyo przebieg trasy i kolejne stacje obrazowany jest na ciekłokrystalicznych panelach umieszczonych nad drzwiami.&lt;br /&gt;Opłacalnym rozwiązaniem jest kupowanie biletów całodniowych na dany środek transportu, kosztują one 500 czy 600 jenów na osobę (czyli 12 czy 13 zł), zwłaszcza w sytuacji gdy planowane jest objazdowe zwiedzanie całego miasta z wysiadaniem na poszczególnych przystankach.&lt;br /&gt;Pod tym adresem znajduje się elektroniczny rozkład pociągów:&lt;br /&gt;http://www.hyperdia.com/cgi-english/hyperWeb.cgi&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-2698865313522998015?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/2698865313522998015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=2698865313522998015' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/2698865313522998015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/2698865313522998015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2007/10/najwygodniejszym-i-zarazem-szybkim.html' title='Podróżowanie i koleje.'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/Rx4Q9rNWFyI/AAAAAAAAAAc/E7Kq4jfany0/s72-c/Obraz+114.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5200753601948017891.post-7675803743421951211</id><published>2007-10-14T06:07:00.000-07:00</published><updated>2007-10-14T06:26:33.623-07:00</updated><title type='text'>O blogu;)</title><content type='html'>&lt;a href="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/RxIY27NWFxI/AAAAAAAAAAU/UCVJYeqKw1I/s1600-h/IMG_5720.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/RxIY27NWFxI/AAAAAAAAAAU/UCVJYeqKw1I/s320/IMG_5720.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5121183058159343378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niniejszy blog powstał jako swoistego rodzaju pomoc dla tych wszystkich, którzy planują bądź wybierają się do Japonii i za bardzo nie wiedzą, jak w praktyce wygląda życie w tym odległym kraju ani czego mogą się tam spodziewać.&lt;br /&gt;Planując z żoną wyjazd do Japonii zbieraliśmy wszelkie możliwe informacje jakie mogły się nam przydać - bardzo często były to rozbieżne opinie, plotki i ogólne wyobrażenia ludzi zachodu nie mające, jak się potem okazało, nic wspólnego z rzeczywistością. Dlatego też chcemy podzielić się naszymi doświadczeniami z tego wyjazdu, by inni nie musieli uczyć się na swoich błędach, skoro ktoś je już popełnił:)&lt;br /&gt;Sukcesywnie będziemy zamieszczali tu tematycznie informacje które w naszej opinii mogą bardzo się przydać zainteresowanym wyprawą do Japonii:) &lt;br /&gt;No i mamy nadzieję, ze ktoś to będzie czytał:P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5200753601948017891-7675803743421951211?l=sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/feeds/7675803743421951211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5200753601948017891&amp;postID=7675803743421951211' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/7675803743421951211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5200753601948017891/posts/default/7675803743421951211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sakhar-wyprawadojaponii.blogspot.com/2007/10/o-blogu.html' title='O blogu;)'/><author><name>Sakhar</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05522002018432608306</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_JNvHkC-UkAM/RxIY27NWFxI/AAAAAAAAAAU/UCVJYeqKw1I/s72-c/IMG_5720.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
